| W
niniejszym artykule pragnę
przybliżyć czytelnikom
historię Tarnowskich Gór i
okolicy w okresie powstań
śląskich i plebiscytu, czyli w
latach 1918 - 1922. Dla tego
miasta był to czas wielkiego
przełomu na miarę wieków.
Bowiem wówczas to dopiero
Tarnowskie Góry zostały
włączone do obszaru państwa
polskiego. Wcześniej miasto
wchodziło w skład królestwa
czeskiego, później wraz z
całym Śląskiem znajdowało
się w granicach monarchii
habsburskiej. Wreszcie w połowie
XVIII w. zostało włączone do
królestwa pruskiego, a później
cesarstwa niemieckiego. Historia jako
nauka interpretowana jest na
ogół jako dzieje ludzkości. Ja
jednak należę do historyków,
których bardziej od historii
ludzkości interesuje historia
ludzi, konkretnych, mających
imię i nazwisko, żyjących w
konkretnym miejscu, mających
swoje problemy, wyznających taki
lub inny światopogląd,
doznających wrażeń, żyjących
wspomnieniami i borykających
się z trudem codziennej
egzystencji. Nie będę zatem
opowiadał dzisiaj o strukturach
organizacyjnych powstańczych
sił zbrojnych, nie będę się
rozwodził nad szczegółową
analizą przebiegu walk
powstańczych. O tym wszystkim
można się wiele dowiedzieć
poprzez lekturę literatury,
stosunkowo bogato opisującej te
zagadnienia. Wystarczy że
wspomnę w tym miejscu publikacje
Jana Nowaka, Józefa
Piernikarczyka. Pisali o tym
także historycy, jak np. Henryk
Rechowicz. Wiele szczegółów
zawiera także Encyklopedia
Powstań Śląskich.
Ja pragnę
przybliżyć to, co z reguły w
dostępnej, przebogatej
historiografii powstań
śląskich jest pomijane i
przemilczane. Trzeba bowiem
pamiętać, że nie byłoby ani
powstań śląskich, ani
plebiscytu, ani nawet
powstańczych sił zbrojnych na
Górnym Śląsku, gdyby na długo
wcześniej nie zrodziło się w
umysłach poszczególnych
mieszkańców tego regionu
pragnienia, by nastały tu
polskie rządy. Dzisiaj się
spotykam niekiedy z zarzutem, że
powstania śląskie to zwykła
prowokacja polska, a Ślązacy
tak na prawdę nie chcieli
włączenia Śląska do Polski. W
odpowiedzi na to odpowiadam
zwykle, że owszem, mniej więcej
połowa Górnoślązaków w
plebiscycie opowiedziała się za
pozostawieniem tego regionu w
granicach Niemiec, niemniej
jednak druga połowa, licząca
kilkaset tysięcy dorosłych,
powiedziała "tak" dla
Polski. Poza tym
kilkudziesięciotysięczna
powstańcza siła zbrojna to nie
ludzie "zza Brynicy",
ale rodzimi Górnoślązacy. Nie
byłoby jednak ani propolskiego
nastawienia ludności, ani
ochotniczych oddziałów
powstańczych, gdyby nie było tu
prężnie rozwijających się
polskich organizacji, począwszy
od ugrupowań o charakterze
politycznym, poprzez organizacje
zawodowe, na społeczno -
kulturalnych stowarzyszeniach i
kółkach skończywszy. Historycy
taki pęd organizacyjno -
intelekturalny wyrażający
duchową więź, jedność i
tożsamość pewnego
społeczeństwa z narodem polskim
nazywają ruchem polskim. Nie
byłoby jednak żadnego ruchu
polskiego, gdyby nie było ludzi
czuwających nad jego
całokształtem, mających wielki
autorytet społeczny. O tych
właśnie postaciach chcę nieco
więcej powiedzieć, właśnie o
owym ruchu polskim w Tarnowskich
Górach w latach 1918 - 1922.
Tarnowskie Góry,
jak zresztą wszystkie miasta
górnośląskie w tamtym okresie,
zamieszkałe było przede
wszystkim przez Niemców, czy
mówiąc bardziej ostrożnie -
przez zwolenników niemieckiej
przynależności Górnego
Śląska. Mimo to zdecydowanie
należy stwierdzić, że tutejszy
ruch polski był silny i
prężnie się rozwijający.
Tarnowskie Góry stanowiło swego
rodzaju powiatowe centrum tego
ruchu. Tutaj znajdowały się
siedziby najważniejszych
polskich organizacji.
Najważniejszymi
swego rodzaju centrami polskości
Tarnowskich Gór i okolic były
przede wszystkim: Hotel
"Prinz Regent", gdzie
obecnie mieści się Kino
"Europa", następnie
narożny budynek naszych
podcieni, czyli dom nr 17 przy
rynku głównym, oraz kościół
rzymskokatolicki pod wezwaniem
Św. Marcina w Starych
Tarnowicach.
Zanim jednak
przejdę do właściwego tematu
chcę zwrócić uwagę na sprawy
niezwykle istotne, bez czego nie
można sobie w pełni wyobrazić
i zrozumieć tamtych wydarzeń.
Przede wszystkim należy sobie
zdać sprawę, że okres powstań
śląskich był okresem długim,
bo trwającym ok. 3,5 roku. Same
powstania śląskie również nie
wypełniały w całości tych
trudnych lat. Pierwsze powstanie
wybuchło latem 1919 r. i trwało
zaledwie tydzień. Drugie
powstanie wybuchło niemal
dokładnie rok później i
również tyle samo trwało.
Dopiero trzecie powstanie było
powstaniem w ścisłym tego
słowa znaczeniu, gdyż była to
niemalże wojna, tocząca się
przez ok. 2 miesiące, w której
boje toczyły dwie solidnie
uzbrojone i doskonale
zorganizowane armie, walczące
według rzetelnie opracowanych
planów strategii. Zaś sam
plebiscyt trwał zaledwie 1
dzień. Wszystkie te przełomowe
wydarzenia były oddzielone od
siebie długimi okresami trudnego
codziennego życia, zmagania się
z kłopotami w zdobyciu
artykułów pierwszej potrzeby, a
więc ciągle brakującej
żywności, podstawowej odzieży,
nasion, wielu niezbędnych
artykułów przemysłowych. Temu
wszystkiemu towarzyszyła
atmosfera niepewności o jutro,
oraz lęku by nie stać się
ofiarą napaści, rabunku,
morderstwa. Trzeba tu z naciskiem
powiedzieć, że I wojna
światowa skończyła się w
listopadzie 1918 r. na świecie,
ale nie na Górnym Śląsku.
Tutaj weszła ona jedynie w
kolejny kilkuletni, bardzo trudny
etap. W grudniu 1918 r. wybuchło
powstanie wielkopolskie, w wyniku
którego Wielkopolska wyzwoliła
się spod panowania pruskiego i
stała się częścią nowo
odradzającej się dopiero
Polski. Władze niemieckie bardzo
poważnie obawiały się tego
samego przebiegu zdarzeń na
Górnym Śląsku, który do
państwa polskiego należał
przez krótki okres gdzieś w
zamierzchłym średniowieczu. Te
obawy Niemców są
wystarczającym dowodem, że
społeczeństwo górnośląskie w
tym czasie pod względem polskiej
świadomości narodowej było
daleko zaawansowane, ruch polski
na Górnym Śląsku, także w
Tarnowskich Górach, był
wówczas w swym najpełniejszym
rozkwicie.
Józef
Piernikarczyk tak pisał: "Po
ukończeniu [wojny] [.] może
nigdzie nie uczyniono w owym
czasie tyle dla oświaty ludowej,
jak tutaj; chciano bowiem za
pomocą tego czynnika wyzwolić
się spod jarzma niemieckiego.
Była to więc zrazu walka nie
fizyczna, orężna, ale moralna,
duchowa, gdyż lud był jeszcze
za słabym i ubogim, skazanym na
siebie samego, aby się zmierzyć
z potężnym wrogiem, chociaż
pokonanym i osłabionym. [.] Ze
strony polskiej ludności na
Śląsku [.] samorzutnie zaczęto
działać na polu politycznym i
oświatowo - kulturalnym. [.]
Któż policzy te wszystkie
wiece, które we wszystkich
miejscowościach, i w tej
najmniejszej, odbyto. Cały
szereg mówców przebiegał wsie
i miasteczka; głoszono wszystkim
nową erę życia, wolność,
zwycięstwo nad fałszem,
sprawiedliwość, która miała
położyć kres bezprawiu,
powoływano się na 14 punktów
Wilsona, wierzono, że nastał
dzień oswobodzenia dla
wszystkich uciśnionych i
ujarzmionych. [.] Znający
poprawnie język polski,
urządzali kursy pisania i
czytania polskiego dla
dorosłych, miewano wykłady,
odczyty, wieczorki i zebrania, na
które ludność tłumnie się
zbierała [.]. Z zapałem każda
gmina organizowała się pod
względem oświatowo -
kulturalnym. [.] Starsi wiekiem
górnicy, liczący 40 - 50 lat
życia, nawet starcy niektórzy,
uczyli się wspólnie poprawnego
pisania polskiego [.] w lokalach
restauracyjnych, gdyż szkół na
ten użytek nie otrzymano - i
wpajali sobie zasady gramatyczne
[.]. Najczęściej jednak w
powiatach bytomskim,
tarnogórskim, zabrskim i
katowickim uczono się wtenczas
po polsku".
Także na ziemi
tarnogórskiej ożywiły się i
uaktywniły towarzystwa i
organizacje działające przed
wojną oraz powstawały nowe.
Już od pierwszych chwil od
zakończenia I wojny światowej
zaczęły się tworzyć różnego
rodzaju polskie organizacje i
towarzystwa. W momencie wybuchu I
powstania śląskiego na terenie
powiatu tarnogórskiego
działało ok. 150 towarzystw
polskich. Zdaniem dowództwa
Polskiej Organizacji Wojskowej
(koniec lutego 1920) powiat
tarnogórski, obok bytomskiego,
zabrskiego, katowickiego,
pszczyńskiego i rybnickiego,
był jednym z najwyżej
uświadomionych narodowo.
Bardzo doniosłą
rolę kulturotwórczą odgrywały
Kółka Śpiewacze. Chóry
śląskie były wtedy szkołą
dla zniemczonej młodzieży,
uczono się tu nie tylko polskich
pieśni, ale także polskiej mowy
i historii Polski. W 1910 r.
powołano na Górnym Śląsku
Związek Kół Śpiewaczych,
którego prezesem został Michał
Wolski. Jedną z form
działalności ZKŚ było
organizowanie zjazdów
śpiewaczych. W 1913 r. Związek
podzielono na cztery okręgi, w
wyniku czego powstał m. in.
okręg bytomski obejmujący
także Tarnowskie Góry. Oprócz
istniejącego już od 1912 r. w
Reptach Starych chóru mieszanego
"Słowiczek", w 1919 r.
w Tarnowskich Górach i w okolicy
założono m. in. takie chóry,
jak: chór mieszany im. A.
Mickiewicza w Tarnowskich
Górach, chór mieszany
"Gwiazda" z Górnik,
Chór mieszany im. I.
Paderewskiego z Piasecznej, Chór
mieszany im. I Paderewskiego z
Piekar Rudnych.
Koła śpiewacze
skupiały się w ramach Związku
Kół Śpiewaczych. 01.03.1920 w
wyniku nowego podziału Związku
powstał Okręg Tarnogórski.
Pracami zarządu Okręgu
Tarnogórskiego Związku Kół
Śpiewaczych do 1922 r.
kierowali: prezes Stanisław
Janicki (1920 - 1922); wiceprezes
Jan Walisko (1921), Wincenty
Zuber (1922); sekretarz T.
Łuszczyk (1920 - 1921), J.
Szyguła (1922 - 1923); skarbnik
Szczepan Kocybik (1920 - 1921),
S. Mańka (1922); dyrygent
okręgowy Szczepan Krupa (1920 -
1921), Jan Masarczyk (1922 -
1932). Pierwszy, a zarazem jedyny
w okresie poprzedzającym
przyłączenie Tarnowskich Gór
do Polski, Zjazd Okręgu
Tarnogórskiego ZKŚ odbył się
26.09.1920 r. w Tarnowskich
Górach i zgromadził 11
chórów. Zjazdy śpiewacze
spełniały bardzo ważną rolę,
miały nie tylko doniosłe
zadanie w postaci propagowania
pieśni polskiej, ale wpływały
także na jej rozwój
artystyczny, popularyzację
utworów chóralnych,
wprowadzanie nowych,
rozpowszechnianie i
demonstrowanie na Zjazdach jak
najlepszego wykonawstwa pieśni.
Zjazdy takie w swej istocie były
festiwalami polskiej pieśni. W
czasie I Zjazd Okręgu
Tarnogórskiego Związku Kół
Śpiewaczych występy odbywały
się w ogrodzie
"Gambrinus" w
Tarnowskich Górach. Pierwszą
nagrodę otrzymało Towarzystwo
Śpiewu "Paderewski" z
Piasecznej.
Ruch śpiewaczy
rozwijał się także poprzez
tworzenie nowych chórów. I tak
08.02.1920 r. powstał chór
mieszany "Lutnia" w
Tarnowicach Starych, którego
prezesem był Maksymilian
Strzodka, a dyrygentem Szczepan
Krupa. 14.03.1920 r. powstał
chór mieszany
"Cecylia" z Bobrownik.
Jego pierwszym prezesem został
A. Forreiter, a dyrygentem
Franciszek Bienek z Radzionkowa.
Towarzystwa
Śpiewu organizowały również
przedstawienia teatralne, którym
towarzyszyły przemówienia.
Było tak na przykład w grudniu
1920 r. w Piekarach Rudnych,
gdzie tamtejsze Towarzystwo
Śpiewu "Paderewski"
urządziło na sali Tomczyka o
godzinie 1900 przedstawienie
teatralne. Odegrano dwie sztuki:
Dziesiąty Pawilon i Zaczarowany
młyn. W przerwach śpiewano
polskie piosenki, a na koniec
spotkania odśpiewano
"Rotę" Marii
Konopnickiej. W Tarnowskich
Górach zawitał kilkakrotnie w
okresie poprzedzającym plebiscyt
wędrujący po całym Górnym
Śląsku Teatr Górnośląski
Henryka Cepnika, grając na sali
nie istniejącego dziś Domu
Ludowego takie sztuki jak:
Kościuszko pod Racławicami,
Skalmierzanki, Krakowiacy i
Górale. Sala zawsze była
przepełniona. Dystrybucję
biletów prowadziła m.in.
"Księgarnia Polska"
Jana Nowaka.
W Tarnowskich
Górach odbywały się też
liczne spotkania ludności
polskiej ze znanymi osobami
jawnie deklarującymi swe polskie
pochodzenie. Spotkania te
odbywały się w Hotelu
"Prinz Regent". Do
licznie zgromadzonych przemawiali
tam m.in. Jan Bondkowski, Teofil
Królik, Jan Kaczor, Stanisław
Janicki, Jan Talaga i inni.
Właściciel tego Hotelu Karol
Majowski przez cały okres
plebiscytowy mimo szykan ze
strony władz niemieckich
udostępniał pomieszczenia
hotelu na potrzeby działalności
polskich organizacji, dzięki
czemu hotel ten bardzo szybko
stał się najważniejszym
centrum polskości na terenie
całego powiatu tarnogórskiego.
Wiosną 1919 r. Jan Nowak
założył w Tarnowskich Górach
przy Rynku pod numerem 17
księgarnię pod szyldem
"Księgarnia Polska".
W wyniku rewolucji
listopadowej władzę w Niemczech
przejęli socjaldemokraci.
Dzięki ich reformistycznej
polityce powstające wówczas
rady robotnicze, żołnierskie i
chłopskie przybrały charakter
przejściowego organu władzy
politycznej, organu
porządkowego, który z biegiem
czasu stał się przybudówką
aparatu administracyjnego.
Także na Śląsku
powstawać zaczęły rady
robotnicze, żołnierskie,
ludowe. W dniu 09.11.1918 r.
powstała we Wrocławiu Centralna
Rada Ludowa. W tym samym dniu
powstały pierwsze rady w
Gliwicach, Zabrzu, Królewskiej
Hucie, Tarnowskich Górach i
innych miejscowościach. W
Tarnowskich Górach powstała
Powiatowa Centralna Rada
Robotnicza i Żołnierska, jej
członkami byli przeważnie
Niemcy, ale nie tylko, bo jej
członkiem był także Polak,
sekretarz Spółki Brackiej
Teofil Królik. Polacy masowo
zaczęli tworzyć rady ludowe,
powiat tarnogórski bowiem był i
jest zresztą nadal powiatem
wiejskim, gdyż na jego obszarze
były tylko dwa miasta:
Tarnowskie Góry i Miasteczko
Śląskie; cała reszta powiatu
składała się z gmin wiejskich.
I tu wypada wspomnieć
niektórych chociażby
organizatorów rad ludowych, jak
aptekarz Emil Gajdas z
Radzionkowa, Jan Walisko z Rept,
kupiec Józef Nowak z Miasteczka
Śl. W radach ludowych przewagę
mieli zdecydowanie Polacy. Zatem
rychło ukonstytuowała się
także powiatowa rada ludowa w
Tarnowskich Górach.
Przewodniczył jej Jan
Bondkowski. Wśród pozostałych
członków byli m.in.: Emil
Gajdas, Szczepan Krupa, Teofil
Królik, Józef Nowak, Grzegorz
Hajda, Andrzej Urban, Józef
Ogierman, Jan Walisko, Józef
Hojka, Szczepan Kocybik, Alojzy
Mania, Wincenty Lebioda, Augustyn
Michalik, Bonifacy Wyciszczok,
Stanisław Janicki, Stanisław
Kaczor, Juliusz Kapuściok,
Wincenty Zuber, Wojciech Sopała,
Roman Kaźmierowski, Stanisław
Ochman, Antoni Kołodziejczyk,
Jan Talaga. Zebrania rady
odbywały się w każdą
niedzielę w mieszkaniu Jana
Bondkowskiego pod ówczesnym
adresem Górnicza 20.
W tym samym czasie
po miastach zaczęły się
organizować komitety
przygotowawcze do objęcia
władzy, gdyż spodziewano się
wkroczenia wojska polskiego w
najbliższym czasie. Wobec
wrogiego usposobienia ludności
miejskiej i wojska niemieckiego,
komitety polskie na razie mogły
pracować tylko potajemnie. Zaraz
na początku niemieckiej
rewolucji Jan Bondkowski
zorganizował w Tarnowskich
Górach Komitet Polskiej Partii.
Z uwagi na jego tajny charakter
używano też nazwy: Tajny
Komitet Polski, albo Tajny
Związek Polaków.
Przewodniczącym był Jan
Bondkowski, a członkami byli:
Teofil Królik, Jan Nowak
(księgarz), Wincenty Zuber,
Bonifacy Wyciszczok, Stanisław
Ochman, Roman Kaźmierowski,
Stanisław Michalik, Stanisław
Blachowski, Stanisław Janicki,
Jan Kaczor i Wilhelm Wołczyk.
Komitet miał za zadanie
przygotowanie objęcia władzy
przez Polaków, czego się też
rychło spodziewano. Zebrania
odbywały się naprzemiennie w
domu Bondkowskiego lub Nowaka. Na
początku przystąpiono do
założenia Towarzystwa Czytelni
Ludowych na miasto i powiat
Tarnowskie Góry. Stało się to
podczas wiecu w Tarnowskich
Górach, jaki się odbył dnia
01.05.1919 r. w hotelu
"Prinz Regent". Udział
był bardzo liczny, z
trudnością pomieszczono się w
dużej sali i w sąsiednich
pomieszczeniach hotelu. Referat
zasadniczy wygłosił Stanisław
Janicki, a w dyskusji głos
zabierali: Jan Kaczor, Jan
Bondkowski, Teofil Królik i
inni. Bibliotekarzem
tarnogórskiej biblioteki ludowej
wybrano Jana Nowaka,
właściciela "Księgarni
Polskiej", a
przewodniczącym Towarzystwa
Czytelni Ludowych został Roman
Kaźmierowski. Biblioteka Ludowa
w Tarnowskich Górach mieściła
się w Hotelu "Prinz
Regent". W sierpniu 1919 r.
powołano Komitet Powiatowy
Czytelni Ludowych. W jego skład
weszli: Franciszek Janicki z
Tarnowskich Gór jako
przewodniczący, Jan Bondkowski,
również tarnogórzanin jako
zastępca przewodniczącego, Jan
Słodczyk z Mikulczyc jako
sekretarz, J. Cuber z Tarnowskich
Gór zastępcą sekretarza,
Franciszek Koloch z Lasowic jako
skarbnik, Forreiter z Bobrownik
jako zastępca skarbnika, Anna
Kaźmierowska z Tarnowskich Gór
i Jan Nowak z Tarnowskich Gór.
22.07.1919 r. Jan Bondkowski
założył tzw. Kasyno
Obywatelskie, które urządzało
swoje spotkania w Hotelu
"Prinz Regent". Dzięki
Kasynu Obywatelskiemu mogły się
bezpiecznie odbywać częste
zebrania polityczne wszystkich
polskich towarzystw.
Poza wymienionymi
wyżej organizacjami kulturalno -
politycznymi wiosną 1919 r.
zaczęła się szerzyć na
Górnym Śląsku, także w
Tarnowskich Górach i okolicy,
akcja wiecowa. Wiece te w prasie
określane były jako wyborcze
lub polityczne, przy czym
chodziło tu o wybory do sejmu
dzielnicowego w Poznaniu.
Miejscem wieców w Tarnowskich
Górach był Hotel "Prinz
Regent". Wiece odbywały
się też w innych
miejscowościach powiatu, nawet w
małych gminach wiejskich.
Przemawiali na nich znani i
powszechnie szanowani zwolennicy
polskości, w śród nich poseł
do parlamentu wybrany w 1912 r. w
okręgu bytomsko - tarnogórskim
Paweł Dombek. Wszyscy oni
starali się przekonać zebranych
o konieczności przyłączenia
Górnego Śląska do Polski.
Wiece te kończyły się z
reguły okrzykami na cześć
Polski i odśpiewaniem polskiej
pieśni religijnej, np. Serdeczna
Matko. Tu nadmieńmy, że
istniały trzy nurty polityczne
zainteresowane przyszłością
Górnego Śląska: niemiecki,
polski, oraz niepodległościowy.
Np. za niezależną republiką
śląską opowiadali się
księża katoliccy z Miedar: ks.
proboszcz Lebok i ks. wikary
Reginek.
W dniu 03.05.1919
r., czyli w rocznicę uchwalenia
Konstytucji 3 Maja, nie odbywały
się w zasadzie żadne pochody
trzeciomajowe, gdyż ze względu
na stan oblężenia nie zezwolono
na organizowanie w tym dniu
żadnych zebrań. Jednak władze
niemieckie uczyniły w tym
wypadku wyjątek. Dowódca
niemieckiego 6 Korpusu Armii, na
wniosek komisarza rządowego, w
porozumieniu z władzami
wojskowymi i Centralną Radą
Ludową we Wrocławiu, zawiesił
na Górnym Śląsku stan
wyjątkowy od godziny 600 w dniu
01.05.1919 r. do godziny 600
02.05.1919 r. Bytomski
Podkomisariat Naczelnej Rady
Ludowej i Polska Organizacja
Wojskowa Górnego Śląska
postanowiły wykorzystać
nadarzającą się okazję i
przenieść na ten dzień obchody
polskiego święta narodowego 3
Maja. W większości miast i
miejscowości rejencji opolskiej
urządzono wówczas wiece, na
których zgodnie z apelem
Podkomisariatu NRL uchwalono
rezolucje żądające:
natychmiastowego zniesienia stanu
oblężenia i wszystkich
środków krępujących wolność
osobistą, prasy, zebrań i
organizacji; wycofania
Grenzschutzu i zastąpienia go
strażami obywatelskimi;
odłączenia Górnego Śląska od
Prus i przyłączenia go do
Polski. Po manifestacjach w
miastach i większych wsiach
odbywały się pochody, w
których brały udział wszystkie
polskie organizacje ze
sztandarami i licznymi
orkiestrami. Porządku pilnowali
uzbrojeni członkowie POW.
Manifestacja w Tarnowskich
Górach należała do
największych. W samym dniu
03.05.1919 r. obchody tego
polskiego święta narodowego
odbywały się jedynie w
kościołach w postaci
uroczystych nabożeństw z
udziałem polskich towarzystw,
jak np. w Radzionkowie.
Należy też
zwrócić uwagę na istniejącą
już od bardzo dawna organizację
polską - Zjednoczenie Zawodowe
Polskie obejmujące swym
zasięgiem wszystkich Polaków
znajdujących się pod panowaniem
pruskim - niemieckim. Jego
początki wiążą się w
zasadzie z rokiem 1909, ale
głębsza geneza tworzenia się
tej organizacji sięga przełomu
XIX i XX w. Siedziba Zarządu
Centralnego ZZP od 1911 r.
znajdowała się w Katowicach.
ZZP dzieliło się na oddziały,
po wojnie zwane związkami:
Górników; Hutników i
Robotników Fabrycznych;
Rzemieślników i Robotników;
Robotników Budowlanych;
Robotników Rolnych i Leśnych;
Kolejarzy; Pracowników
Gastronomicznych. Wśród bardzo
licznych członków ZZP byli
także mieszkańcy Tarnowskich
Gór i okolic. Tydzień przed
wybuchem I powstania śląskiego
korespondent z gminy Rybna
poinformował na łamach prasy,
że "W niedzielę, dnia
10 sierpnia [1919] odbyła się
tutaj wspaniała uroczystość,
jakiej nasza wioska nigdy nie
widziała. Mianowicie odbyło
się poświęcenie sztandaru
miejscowej filii Zjed. Zaw.
Polskiego. O godzinie 8 rano
odprawił nasz czcigodny ksiądz
proboszcz Stosiek solenne
nabożeństwo na intencję
członków filii, z bardzo
wzruszającym kazaniem. Po
nabożeństwie ruszył pochód
przez całą wieś na salę p.
Warzechy w Piasecznej. Udział w
nabożeństwie i pochodzie był
nadzwyczaj wielki [.]".
W marcu 1920 r. filię oddziału
pracowników umysłowych ZZP
zorganizowali polscy urzędnicy
Spółki Brackiej, wśród
których znajdował się Edward
Gallus z Tarnowskich Gór.
Kolejarze
organizowali się w ramach
polskiego związku zawodowego
kolejarzy, któremu przewodzili
Augustyn Michalik, Bonifacy
Wyciszczok, Augustyn Kaleta,
Dworaczek, Stanisław Ochman i
inni. Polskich urzędników
organizowano na terenie
plebiscytowym w ramach Polskiego
Związku Urzędników
Administracyjnych z prezesem
Widuchem z Katowic i sekretarzem
Czeją z Dąbrówki. Skarbnikiem
tej organizacji był Wincenty
Zuber z Tarnowskich Gór. W
ramach Polskiego Związku
Urzędników Administracyjnych
Wincenty Zuber przewodził
urzędnikom z powiatów
tarnogórskiego i lublinieckiego.
Wincenty Zuber stał też na
czele Polskiego Związku
Inwalidów Wojennych powiatów
tarnogórskiego i lublinieckiego.
Do związku należały także
osoby "pozostałe" po
poległych (wdowy, sieroty).
Teodor Tomala z Tarnowskich Gór
i Lebioda z Żyglina byli
organizatorami związków
zawodowych rolników. Franciszek
Bacik, pracownik Spółki
Brackiej pracował nad
zjednoczeniem polskich
sportowców. Nad organizowaniem i
jednoczeniem polskich kupców
pracowali: Stanisław Janicki,
Stanisław Blachowski, Jan Nowak,
a rzemieślników - Filip Hartwig
i Emanuel Świętek,
właściciele składu mięsa i
wędlin. Polskich urzędników
pocztowych organizowali: Kędzia,
Szpot, Kołodziejczyk i inni. Do
zrzeszenia polskich urzędników
Spółki Brackiej i prywatnych
instytucji dążyli: Lubos z
Żyglina, Edward Galus i inni.
Ponadto już od 1919 r.
powstawały w Tarnowskich Górach
polskie placówki kupieckie i
przemysłowe.
W Tarnowskich
Górach działało też
Towarzystwo Samodzielnych
Kupców, które wchodziło w
skład Polskiego Związku
Towarzystw Kupieckich. Jednym z
czołowych działaczy tej
organizacji był Stanisław
Janicki z Tarnowskich Gór,
który w czasie II Zjazdu
Związku w dniu 19 listopada 1920
r. w Bytomiu wygłosił referat
na temat "Społeczeństwo a
kupiec i przemysłowiec
polski".
W tym miejscu
wypada też wspomnieć o bardzo
ważnej instytucji polskiej,
jaką był Bank Ludowy,
mieszczący się w omawianym tu
okresie w tym samym budynku, w
którym mieściła się
"Księgarnia Polska",
czyli pod adresem Rynek 17. Jego
założycielem był Jan
Bondkowski, a na czele zarządu
spółki stali Teofil Królik i
Paweł Trzensioch. Była to jedna
z 15 tego typu placówek na
Górnym Śląsku, której
zadaniem było prowadzenie
operacji bankowych w celu
zaspokojenia oszczędnościowo -
pożyczkowych potrzeb członków.
Banki ludowe na obszarze
plebiscytowym pełniły w ramach
obozu polskiego ważną rolę baz
ułatwiających walkę
ekonomiczną i polityczną
polskiej ludności rodzimej,
stanowiły integralną część
polskiego ruchu społeczno -
kulturalnego finansując lub
kredytując jego działalność.
W tym miejscu można też
wspomnieć o powstałym jesienią
1920 r. w Tarnowskich Górach
oddziale polskiego Banku
Handlowego w Poznaniu. Mieścił
się on w Hotelu "Prinz
Regent".
Jak wiadomo,
tydzień później wybuchło I
powstanie śląskie. W tym
miejscu zatem wypada powiedzieć
kilka zdań o samych
powstańcach. Po zakończeniu I
wojny światowej z polecenia
Naczelnej Rady Ludowej,
stanowiącej polityczną
reprezentację ludności polskiej
w zaborze pruskim, przystąpiono
na Górnym Śląsku do tworzenia
tajnej Polskiej Organizacji
Wojskowej Górnego Śląska, w
skrócie POW. Dnia 11.01.1919 r.
w Bytomiu powołano Główny
Komitet Wykonawczy POW.
Przewodniczącym został Józef
Grzegorzek. Działalność POW
opierała się na zasadach
wojskowo - konspiracyjnych.
Terytorium Górnego Śląska
podzielono na okręgi, które
swym zasięgiem pokrywały się z
obszarem powiatów. Każdy okręg
miał wystawić formację
odpowiadającą pułkowi. Okręgi
dzieliły się na obwody, z
których każdy miał wystawić
formację w sile batalionu. Na
czele organizacji lokalnych,
tworzonych w poszczególnych
gminach, stali komendanci
miejscowi, przewidziani na
dowódców kompanii.
Komendantem POW
powiatu tarnogórskiego był
wówczas Jan Zejer, jego
zastępcą Wilhelm Mazur, a
adiutantem Walter Larysz.
Współpracowali z nimi: Grzegorz
Hajda, Wawrzyn Holeczek, Jan
Janus, Antoni Koloch, Antoni
Mitas, Jan Mol, Jan Nowak,
Maksymilian Strzodka, Michał
Zając. Tarnogórska POW
01.08.1919 r. liczyła 1041
członków. W przededniu wybuchu
powstania liczebność
organizacji wzrosła do 1200
członków. Niestety organizacja
nie dysponowała wystarczającą
ilością broni. Pod względem
organizacyjnym POW w powiecie
tarnogórskim podzielono na 12
okręgów. Wśród kierownictwa
tych okręgów znaleźli się
m.in. tacy ludzie jak: Emil
Gajdas, Szczepan Krupa, Teofil
Królik, Jan Bondkowski, Józef
Nowak, Grzegorz Hajda, Andrzej
Urban, Józef Ogierman, Jan
Walisko, Józef Hojka, Szczepan
Kocybik, Alojzy Mania, Wincenty
Lebioda.
Tarnogórska POW
posiadała własny sztandar,
który powstał z inicjatywy
Franciszka Zawiśloka z Sowic
tuż przed wybuchem I powstania.
Wykonały go kobiety: żona
Zawiśloka, Barbara z domu
Giołda, jego dwie córki, Otylia
i Róża, oraz sąsiadka Paulina
Kiełbasowa. Na ten sztandar
mieli składać przysięgę
członkowie POW. Istnieją dwie
wersje miejsca i okoliczności
poświęcenia tego sztandaru.
Według jednej miało to miejsce
w kościele w Starych
Tarnowicach, do wnętrza którego
wprowadził go uroczyście Emil
Gajdas. Poświęcenia dokonał
ks. Augustyn Grochowina. Według
drugiej wersji, o czym wspominał
osobiście Ludwik Kaliga,
poświęcenie sztandaru odbyło
się w Sowicach w domu Franciszka
Zawiśloka, dokąd przybył ks.
proboszcz Augustyn Grochowina ze
Starych Tarnowic. Trudno dociec
prawdy, ale ta druga wersja
wydaje się bardziej
prawdopodobna.
Ks. Augustyn
Grochowina był bardzo ważną
postacią tarnogórskiego ruchu
polskiego. Najpierw, latem 1919
r., jako jeszcze "pierwszy
kapelan przy kościele św.
Trójcy w Bytomiu",
został mianowany administratorem
parafii w Starych Tarnowicach, a
od 12.10.1919 r. stał się nowym
proboszczem tutejszego
kościoła. Uroczysta msza św.
wprowadzająca ks. Grochowinę do
kościoła w Starych Tarnowicach
odbyła się o godzinie 930.
Ale wróćmy
jeszcze do sztandaru POW. Jego
wygląd przedstawiał się w ten
sposób, że na prawej stronie na
czerwonym polu znajdował się
biały orzeł i napis "Ojczyzno
moja gdy cię mogę wspierać nie
żali mi cierpieć i nie żal mi
umierać, 1919", zaś
na lewej stronie widniał
wizerunek Matki Boskiej
Częstochowskiej.
Przysięgę
składano w mniejszych grupach w
mieszkaniach znanych działaczy.
Akty te odbywały się
przeważnie nocą. W pokoju,
gdzie miała miejsce ceremonia
zaprzysiężenia, na stole
nakrytym białym obrusem stał
krzyż i paliła się świeczka.
Przysięgi odbierano w różnych
miejscowościach powiatu.
Odbierali je cieszący się
zaufaniem członkowie POW.
Franciszek Zawiślok np.
odbierał zaprzysiężenie u
niejakiego Grabki w Strzybnicy, u
Kandzi w Repecku. Nie wszystkie
przysięgi jednak odbywały się
przy sztandarze. Do jednej z
podniosłych uroczystości
należało zaprzysiężenie w
Sowicach u Franciszka Zawiśloka,
gdzie przysięgę składali:
Wilhelm Kochanek, Józef Franke,
Ferdynand Tomsik. U Zawiśloka
przysięgali także: Augustyn
Kurzok ze Słomianek (obecnie
Opatowice) i Alojzy Miodek z
Sowic. Nie ma niestety dokładnej
listy członków POW, znane są
tylko niektóre nazwiska, jak
oprócz wymienionych: Ludwik
Kaliga, Wilhelm Sorychta i
Wilhelm Szabla ze Strzybnicy,
Franciszek Ślązok i Józef
Majzik z Opatowic, Łapok z
Miasteczka Śl., Józef Gwóźdź
i Wojciech Gwóźdź z Pniowca,
Emanuel Łysik z Sowic, Rudolf
Kaliga z Repeckiego, Jan Mitręga
i Franciszek Pietryga z
Radzionkowa, Jakub Tyczka z
Radzionkowa.
W nocy 17/18
sierpnia 1919 r. na Górnym
Śląsku rozgorzał konflikt
zbrojny między członkami POW a
wojskiem niemieckim i niemieckimi
organizacjami paramilitarnymi.
Historiografia określa te
zbrojne zmagania I powstaniem
śląskim. Nie będę się w tu
rozwodził nad przebiegiem
powstania. Ograniczę się
jedynie do tego, że na całym
Górnym Śląsku trwało ono
zaledwie tydzień, zaś w samych
Tarnowskich Górach tylko jeden
dzień, a mówiąc jeszcze
ściślej - jedną noc. Powstanie
było nieudane, zakończyło się
klęską. Z tą chwilą
rozpoczęły się represje wobec
powstańców i osób podejrzanych
o współpracę z nimi. Antoni
Talaga wraz doktorem Janickim
zamieścili w prasie opis
znęcania się wojska nad
schwytanymi powstańcami, czego
Talaga był naocznym świadkiem.
Zezwolono wówczas żołnierzom
wyżyć się dowoli na tych,
którzy w tę pamiętną noc
dokonali napaści na koszary.
Miasto było także świadkiem
publicznego maltretowania i
znieważania Franciszka
Zawiśloka. Niejeden też
stanął przed sądem wojennym.
Bardziej szczegółowy opis
przebiegu wszystkich powstań
śląskich jest jednak
doskonałym tematem na oddzielne
opracowanie.
W październiku
1919 r. rząd Prus zapowiedział
przeprowadzenie na obszarze
prowincji górnośląskiej
wyborów komunalnych, tzn.
samorządowych. Termin wyborów
wyznaczono na 9 listopada 1919 r.
W tym miejscu pragnę przytoczyć
fragment późniejszej wypowiedzi
na ten temat Bronisława Hagera,
a ówcześnie związanego z
Zabrzem: W wyborach tych "po
raz pierwszy do konkursu stawała
w Tarnowskich Górach narodowo -
polska lista Bondkowskiego.
Polaków narodowo uświadomionych
było wtedy w doszczętnie
zgermanizowanym przeważnie
urzędniczym mieście razem z
tymi co niedawno przybyli z
zachodu Niemiec - garstka; i
każdy ich znał po nazwisku. W
tym stanie rzeczy lista polska -
na ile mogła liczyć głosów?
Kilkadziesiąt - byłoby dużo;
około setki - byłoby maksimum
tego, czego się spodziewać
mogli najwięksi optymiści.
Tymczasem lista polska otrzymała
971 głosów - i była drugą
najsilniejszą partią;
silniejszą od nacjonalistów i
socjalistów niemieckich. Jak to
się stało? Nikt nie wiedział;
i dlatego zasługę każdy
kandydat przypisywał sobie i
swej popularności".
B. Hager jednak
popełnił tu błąd,
stwierdzając, iż lista polska
pod względem liczby oddanych na
nią głosów uplasowała się na
drugim miejscu, gdyż w
rzeczywistości zajęła miejsce
trzecie. Hager mógł się
pomylić, ponieważ nie było go
jeszcze w tym czasie w
Tarnowskich Górach. Dokładne
liczby oddanych głosów i
uzyskanych mandatów podaje Jan
Nowak w swej "Kronice"
a także bieżąca polska prasa.
Zanim jednak przystąpimy do
analizy tych danych, zwrócić
należy uwagę na fakt, iż
trudno jest ustalić dokładne
nazwy ugrupowań politycznych
startujących w tych wyborach.
Nie można także stwierdzić
jednoznacznie liczby list
kandydatów wyborczych.
Jan Nowak pisze,
że w Tarnowskich Górach
otrzymały głosów:
1 -
partia niemiecka 1.267
2 - partia katolicka 2.003
3 - partia polska narodowa
971
4 - partia socjalistyczna
472.
Natomiast na
łamach polskiej prasy zawarte
są informacje, z których
poznajemy nazwy partii i ilość
uzyskanych przez nie mandatów:
1 -
Polacy 6
2 - Centrum 13
3 - niemieccy narodowcy 5 lub
6
4 - socjaliści 4 lub 3
5 - demokraci 2
Czyli Polacy
uzyskali 6 z 30 możliwych
mandatów, tzn. 20%. Nieco lepiej
wyglądało to na terenie gmin
wiejskich powiatu, gdzie Polacy
uzyskali ok. 80% mandatów. Dla
podkreślenia zwrócę tu uwagę,
że nie było wówczas wiele
czasu ani możliwości na
przeprowadzenie odpowiedniej
kampanii wyborczej. Czasu było
mało, ok. miesiąca. W ramach
kampanii wyborczej organizowano
wiece przedwyborcze, i to jedynie
w pomieszczeniach zamkniętych. I
tym razem należy się wspomnieć
Karola Majowskiego, który nie
wahał się przeznaczyć na ten
cel pomieszczenia swojego Hotelu
"Prinz Regent".
W Tarnowskich
Górach mandaty polskich radnych
uzyskali: Jan Bondkowski,
Bonifacy Wyciszczok, Juliusz
Skrzypczyk, Stanisław Michalik,
Wincenty Zuber i Juliusz
Kapuściok. Z ich grona
członkiem magistratu wybrany
został Stanisław Michalik.
Dla Polaków, którzy w gminach
wiejskich uzyskali mandaty, Jan
Bondkowski założył związek
pod nazwą Związek Sołtysów i
Ławników. Zebrania ich, pod
przewodnictwem samego
Bondkowskiego, odbywały się co
drugą niedzielę w hotelu
"Prinz Regent".
Od samego
początku funkcjonowania nowo
wybranych rad miejskich i
gminnych pojawił się problem
języka, jakim chciano się
posługiwać w czasie obrad.
Udało mi się dociec, że w rada
gminna Piekar Rudnych obradowała
wyłącznie po polsku. Zaś na
początku stycznia 1920 r.
doszło do poważnej wymiany
zdań w Radzie Miejskiej w
Tarnowskich Górach na temat
dopuszczenia języka polskiego do
obrad. Ostatecznie ustalono, że
Polacy będą się posługiwali
językiem polskim tylko w
(bliżej nieokreślonych)
koniecznych przypadkach. Pod
koniec kwietnia z kolei frakcja
polska w Radzie Miejskiej
złożyła zażalenie do Komisji
Koalicyjnej przeciwko
przewodniczącemu Rady z powodu
jednostronnego prowadzenia obrad
na posiedzeniach rady ze szkodą
dla ludności polskiej. Trudno
stwierdzić, czy odniosło to
jakiś skutek. Mimo wszystko
można jasno powiedzieć, że
członkowie koła polskiego Rady
Miejskiej nie zawiedli swych
wyborców i wiernie wypełniali
powierzone im zadanie
reprezentowania polskiej części
mieszkańców Tarnowskich Gór,
jak też walki o należne miejsce
języka polskiego w instytucjach
publicznych i państwowych tej
jakże bardzo polskiej językowo
krainy - Górnego Śląska.
Po klęsce I
powstania śląskiego ruch polski
w Tarnowskich Górach
nieprzerwanie się rozwijał.
Nadal kwitł ruch śpiewaczy,
działało Kasyno Polskie, które
w grudniu obchodziło uroczyste
spotkanie opłatkowe, hotel
"Prinz Regent" stał
się już centrum tarnogórskiego
ruchu polskiego. Ponadto w
grudniu 1919 r. w Tarnowskich
Górach powstało Towarzystwo
Polek z przewodniczącą Marią
Janicką oraz 21.12.1919 r.
tarnogórskie gniazdo Towarzystwa
Gimnastycznego
"Sokół" z
przewodniczącym Janem Talagą.
Jan Nowak wspomina też o
utworzeniu w 1919 r. towarzystwa
oświaty św. Jacka, związków
zawodowych "i wiele
innych". Towarzystwo Polek
organizowało dla swych
członkiń coniedzielne
pogadanki. Rozwijało się też
czytelnictwo polskich książek i
polskiej prasy. 5 maja 1920 r.
odbył się w Tarnowskich Górach
I zjazd powiatowy Towarzystwa
Polek, na którym głos
zabierały zaproszone tu
przedstawicielki Katowic. Referat
na temat "Czy Polska ma
prawo do Śląska"
wygłosiła Zabilska. Znane są
niektóre nazwiska organizatorek
polskich związków kobiecych
jak: Józefa Bramowska w
Żyglinie, Paulina Bramowska w
Tarnowskich Górach, Rozalia
Kowalska w Tarnowskich Górach,
Maria Janicka, Irena Blachowska.
Na polu
propagowania polskich książek
czołową rolę odegrał bardzo
ambitny i wielce zasłużony dla
sprawy polskiej działacz i
powstaniec, wyżej nieraz już
cytowany, Jan Nowak. Przybył on
do Tarnowskich Gór na początku
1919 r. Oprócz założenia tu
wspomnianej już wcześniej
"Księgarni Polskiej"
prowadził też kurs języka
polskiego, na który
uczęszczało ok. 60 osób,
którymi byli głównie
urzędnicy Spółki Brackiej.
Jego żona Rozalia z domu Musioł
wspomina, że "nie
szczędził sił i nawet po
wioskach jeździł i rozdawał
bezpłatnie elementarze polskie,
nawiązując równocześnie
kontakt z ludnością w powiecie.
Kobiety wiejskie potem same
odwiedzały Księgarnię i
chętnie nabywały książki
polskie i zapoznawały się z
historią Polski". Ale
nie tylko Nowak prowadził kurs
nauki polskiej gramatyki, ale
także współpracujące w tej
sprawie z Nowakiem Kółko
Śpiewackie
"Mickiewicz". Jan Nowak
był też autorem przedstawień
scenicznych, pisał polskie
pieśni. Szereg z nich wydał
później nakładem swej
"Księgarni Polskiej" w
postaci tomiku. W pieśni Jedni
mają wszystko, a drudzy nic
pisze m. in.:
"[.]
Książęta i hrabiowie
wciąż
Po świecie podróżują,
Tymczasem robotnicy ich
Na dobrach ich pracują,
Za kilka marek i deputat
Cały dzień do nocy,
Niewolnikami pana są, on
Trzyma ich w swej mocy.
Bo stare jest przysłowie,
Nie piękny tego świata
szkic,
Że jedni mają wszystko,
A drudzy nic.[.]"
Jedna ze zwrotek
utworu Powstańcy głosi:
"[.]
Już sześć set lat, już
sześć set lat
Nasz Górny Śląsk w
niewoli,
A polskie dzieci bije kat,
Ciemięży ze swawoli.
Już długi czas, już długi
czas,
Nas gniecie przemoc sroga,
Pójdziemy wraz, pójdziemy
wraz
Wypędzić tego wroga.
[.]"
zaś refren brzmi:
"[.]
Do boju, bracia, do boju,
Bo dzisiaj dzień naszej
chwały!
My mimo trudu i znoju
Wyzwolimy Śląsk nasz cały.
Nad Odrą polskie zagony,
Wcielimy do granic Polski,
A będzie lud nasz wyzwolony
Raciborski i Opolski.
[.]"
Celem propagowania
polskości wykorzystywano też
sceny amatorskich teatrów
objazdowych. Na przykład w
Bobrownikach w niedzielę
07.12.1919 r. amatorzy z
Tarnowskich Gór odegrali sztukę
Wiejskie wesele. Wypada tu także
wspomnieć o teatrze objazdowym
"Wesołość". Jego
organizatorem był badacz
dziejów ziemi tarnogórskiej
Józef Piernikarczyk, a swe
sztuki prezentował w wielu
miastach i wsiach Górnego
Śląska, także w Tarnowskich
Górach. Najczęściej grywanym
przez ten teatr utworem było
Betlejem polskie Lucjana Rydla.
Teatr na Górnym Śląsku
odgrywał rolę propagandową,
gdyż rozkrzewiano za
pośrednictwem sceny historię i
kulturę polską, propagowano
polską literaturę piękną.
Jednym z
czołowych organizatorów ruchu
polskiego w Tarnowskich Górach
był także radny miejski
Wincenty Zuber. W lutym 1920 r.
M.in. zajmował się wrzucaniem
do skrzynek na listy polskich
materiałów propagandowych.
W lutym 1920 r. władzę na
Górnym Śląsku przejął organ
międzynarodowy o nazwie
Międzysojusznicza Komisja
Plebiscytowa i Rządząca,
której celem zasadniczym było
przygotowanie i przeprowadzenie
plebiscytu na tym obszarze, w
którym mieszkańcy Górnego
Śląska mieli się opowiedzieć,
czy chcą pozostawienie tej
krainy w granicach Niemiec, czy
też wolą przyłączenia jej do
Polski. Z tą niemal chwilą
wycofano z Górnego Śląska
wojsko niemieckie, a zastąpiły
je kontyngenty międzynarodowe.
Do Tarnowskich Gór przybyło
wojsko francuskie, które po
zakończeniu III powstania
śląskiego zastąpiono z kolei
oddziałami brytyjskimi.
W lutym 1920 r.
ukonstytuował się Polski
Komisariat Plebiscytowy z
siedzibą w Hotelu
"Lomnitz" w Bytomiu.
Komisariatem kierował Wojciech
Korfanty. Organ ten miał na
Górnym Śląsku reprezentować
Polskę i czuwać nad
prawidłowym przebiegiem
plebiscytu. Komisariatowi
podlegały Powiatowe Komitety
Plebiscytowe oraz tzw. doradcy
techniczni przy kontrolerze
powiatowym, czyli przy
najwyższym przedstawicielu
władzy koalicyjnej w powiecie.
Powiatowy Komitet Plebiscytowy w
Tarnowskich Górach posiadał
swoją siedzibę w Hotelu
"Prinz Regent".
Komisarzem został Emil Gajdas, a
jego najbliższymi
współpracownikami byli:
Szczepan Krupa (sekretarz),
Teodor Łuszczyk, Franciszek
Słodczyk, Jan Nowak z
Radzionkowa (nie mylić z
księgarzem z Tarnowskich Gór),
Paweł Pietryga, Ludwik Bula, ks.
Janicki, ks. Rzędowski, Jan
Zejer, Florian Tabor, Jan
Mitręga, Antoni Słota. Obaj
księża należeli do wydziału
oświatowego, natomiast Zejer,
Tabor, Mitręga i Słota byli
członkami POW. Natomiast
komisarzem Miejskiego Komisariatu
Plebiscytowego w Tarnowskich
Górach został Jan Bondkowski.
Natomiast komisarzem Miejskiego
Komisariatu Plebiscytowego w
Tarnowskich Górach został Jan
Bondkowski. Powiatowemu
Komitetowi Plebiscytowemu
podlegały Gminne Komitety
Plebiscytowe.
Wróćmy na
chwilę do tarnogórskiej POW. W
marcu 1920 r., czyli po klęsce I
powstania i po fali represji ze
strony władz niemieckich, POW w
powiecie tarnogórskim liczyła
800 członków zaprzysiężonych,
w tym 350 zorganizowanych w
oddziały. W połowie kwietnia
liczba członków wzrosła do
1.200. W tym czasie powiększyła
się także liczba rejonów z 3
do 6, zaś puntków
organizacyjnych z 19 do 25.
Komendantem powiatowym nadal był
Jan Zejer.
W rocznicę I
powstania śląskiego, 17
sierpnia 1920 r. wybuchło II
powstanie śląskie. Ono
również trwało zaledwie
tydzień i podobnie jak
poprzednie zakończyło się
klęską. Okręgiem obejmującym
Tarnowskie Góry, Stare
Tarnowice, Laryszów, Wilkowice
kierował Wincenty Zuber.
Oddzielne dyrektywy otrzymali
polscy kolejarze w Tarnowskich
Górach. I tym razem ograniczę
się do krótkiego podsumowania
przebiegu powstania w Tarnowskich
górach i powiecie. Cały powiat
w bardzo szybkim czasie został
zajęty przez powstańców,
jednak jego stolica została
nietknięta. Prawdopodobnie
dlatego, aby nie dać załodze
francuskiej powodu do
interwencji. Tu nadmienię tylko
tyle, że przez cały okres
pobytu kontyngentu wojsk
francuskich w Tarnowskich Górach
istniała dobra współpraca
między powstańcami a
Francuzami. Francuskie dowództwo
potajemnie wspierało
powstańców, dostarczając im
nawet broni. Przywódcy ruchu
polskiego w Tarnowskich Górach
cały czas zabiegali o dobre
stosunki z wojskami koalicyjnymi.
Zapraszano oficerów francuskich
m.in. na bankiety organizowane w
Hotelu "Prinz Regent".
W Hotelu tym odbywały się
także w każdą środę i
sobotę tzw. wykłady ludowe pod
patronatem Powiatowego Komitetu
Plebiscytowego. Tematyka
wykładów dotyczyła historii
Polski jako państwa tolerancji i
demokracji szlacheckiej. Wykłady
te miały też na celu obniżenie
wizerunku państwa niemieckiego,
jako rządzonego autokratycznie,
jako państwa zaborczego,
pchającego swych obywateli do
wojen. W tym czasie na Górnym
Śląsku powstawały też tzw.
Uniwersytety Ludowe, m.in. w
Tarnowskich Górach. Uniwersytet
Ludowy również zajmował się
prowadzeniem wykładów dla
społeczeństwa. Wykłady
odbywały się na sali Kukofki, a
prowadzili je ks. prof. Janicki,
Emil Gajdas, dr Hylla.
Dla mieszkańców
Tarnowskich Gór i innych
miejscowości powiatu,
organizowano także wycieczki
ideologiczno - krajoznawcze do
Krakowa i Częstochowy. W Hotelu
"Prinz Regent"
mieściło się też biuro
powiatowe Polskiego Czerwonego
Krzyża. Tam też od 1920 r.
zajdowało się biuro
informacyjne Powiatowej Rady
Ludowej.
Wielką okazją do
zamanifestowania polskości był
dzień 3 maja 1920 r. W
Tarnowskich Górach odbył się 3
- godzinny pochód liczący ok.
30 tys. osób (jak podała
prasa). Jan Nowak w swej Kronice
mówi o 10 tysiącach
uczestników. W pochodzie
uczestniczyło 12 orkiestr, tłum
niósł ok. 250 flag polskich,
Śpiewano polskie pieśni, a na
rynku odbywały się
przemówienia bliżej nie znanych
mi niestety osób. Całość
uroczystości miała przebieg
pokojowy.
Na konto ruchu
polskiego zaliczyć też wypada
próbę wysadzenia w powietrze
pomnika cesarza Wilhelma I,
znajdującego się na placu jego
imienia, czyli na dzisiejszym
Placu Wolności. Ładunek
wybuchowy był jednakże źle
podłożony i w wyniku jego
eksplozji ucierpiały jedynie
szyby w okolicznych budynkach.
Kolejnym ważną
sprawą, której nie można w
dzisiejszym wykładzie pominąć,
jest sprawa języka polskiego w
szkołach Górnośląskich.
Zgodę na wprowadzenie nauki
języka polskiego i religii w
języku polskim w szkołach
wydał pruski minister oświaty
rozporządzeniem z 31 grudnia
1918 r. Przepis ten jednak w
chodził w życie z wielkim
trudem, stale natrafiając na
utrudnienia ze strony władz
lokalnych. Z ramienia
Międzysojuszniczej Komisji
Rządzącej i Plebiscytowej od
maja 1920 r. nad tą sprawą
czuwali polscy tzw. doradcy
techniczni. Doradcą powiatowym
został Ryszard Hollek. Niewiele
jednak to pomogło. Pruskie
władze szkolne nadal były
oporne. W tej sytuacji na
obszarze Górnego Śląska
wybuchł wielki strajk szkolny,
trwał od czerwca do sierpnia
1922 r. Wzięło w nim udział
ogółem ok. 60 tys. dzieci
górnośląskich. Strajkujące
dzieci upominały się w ten
sposób o nic innego, jak tylko o
język polski w szkole. W
powiecie tarnogórskim na
ogólną liczbę dzieci szkolnych
wynoszącą 9.872 strajkowało
łącznie ok. 4.300, czyli 43,6%.
W tarnogórskich szkołach język
polski zaczęto wprowadzać
dopiero od września 1920 r.
Wreszcie
rozpoczęły ostateczne się
przygotowania do plebiscytu,
który miał się odbyć w
Niedzielę Palmową 20 marca 1921
r. W tym celu powoływano polsko
- niemieckie komitety
parytetyczne, mające czuwać nad
prawidłowym przebiegiem
głosowania. W skład komitetu
parytetycznego w Tarnowskich
Górach weszło 14 osób: Wilhelm
Wołczyk (przewodniczący),
Ryszard Kiszka, Juliusz
Kapuściok, Ryszard Moś, Alojzy
Szejda, Jerzy Przywarka, Alojzy
Blachecki, Józef Masłoń,
Robert Nowak, Jakub Nowak,
Stanisław Bednarczyk, Józef
Tomala, Stanisław Ochman, Jan
Nowak (księgarz). Tarnowskie
Góry zostały podzielone na 16
obwodów wyborczych. Nie będę
się tu rozwodził nad
szczegółami regulaminu
wyborczego, nad sprawą
emigrantów itp. Ograniczę się
w tym miejscu do tego, że na
czas głosowania plebiscytowego
sprowadzono na Górny Śląsk
ogromną rzeszę tzw.
emigrantów, czyli osób, które
kiedyś tu mieszkały, ale z
różnych powodów wyemigrowały.
Im też udzielono prawa głosu.
Niemal wszyscy z nich
opowiedzieli się w głosowaniu
za Niemcami.
Nas jednak
interesują przede wszystkim
wyniki plebiscytu. Frekwencja
była wprost zadziwiająca, bo
wynosząca średnio ok. 97%. W
samym mieście Tarnowskie Góry
uprawnionych do głosowania było
9.053 osoby. W ich skład
wchodziło aż 1.850 emigrantów.
W głosowaniu uczestniczyło
8.771 tylko uprawnionych,
spośród nich zaś za Polską
opowiedziało się zaledwie 1.297
(14,79% oddanych głosów, a
gdyby nie liczyć emigrantów to
byłoby to 18%), za Niemcami
7.451 (84,95% oddanych głosów),
a głosów uznanych za nieważne
było 23 (0,27%).
Inaczej wyglądały wyniki
głosowania w pozostałych
gminach powiatu. Na łączną
liczbę 52 gmin aż 43
opowiedziały się za Polską, w
tym Miasteczko Sl.
W wyniku
pogłosek, że Górny Śląsk
zostanie podzielony, i to w
niesprawiedliwy dla Polski
sposób, w nocy 2/3 maja 1921 r.
wybuchło III powstanie
śląskie. Ten trzeci zryw
zbrojny różnił się od
poprzednich dobrą organizacją,
doskonale opracowaną taktyką,
oraz ostatecznym sukcesem w
postaci zajęcia całego obszaru
plebiscytowego przez
powstańców. Aby barwnie
opowiedzieć państwu o
Tarnowskich Górach w tym czasie
i o udziale tarnogórzan w tym
powstaniu musielibyśmy się
znów kiedyś spotkać na
oddzielnym wykładzie. Tu
nadmienię, że powstanie to
trwało prawie 2 miesiące,
zakończyło się sukcesem
powstańców, których ogólna
liczba wynosiła ok. 40 tys.
Powstańcy dysponowali dużą
ilością broni, także
pociągami pancernymi. Z polskich
czołowych uczestników tego
powstania wymienię niektórych:
Jan Zejer - komendant powiatowy,
Franciszek Zając - jego
zastępca, Ludwik Kaliga -
dowódca kompanii, Jakub
Skrzypulec - dowódca kompanii
kolejowej, Sylwester Kalus,
Franciszek Krupop - opieka nad
głównym składem broni (w
Orzechu), Augustyn Kurzok, Roman
Koźlik - dowódca Batalionu
Szturmowego Tarnogórskiego,
Paweł Niesłony - jego
zastępca, Stanisław Michalik -
dowódca batalionu kolejowego,
Wincenty Zuber, Józef Cebula,
Jan Nowak i wielu innych.
Tarnowskie Góry w tym czasie
został zdobyte dwa razy.
Najpierw w ową noc 2/3 maja i
ponownie 6 czerwca. Tarnogórscy
powstańcy walczyli nie tylko na
terenie naszego powiatu, ale
tworzyli oddziały, którym
dowództwo zlecało
niejednokrotnie bardzo ważne
strategicznie zadania na innych
obszarach Górnego Śląska,
m.in. wsławili się udziałem w
krwawych walkach o Górę Św.
Anny. Wiele można by na ten
temat mówić, ale odbieglibyśmy
od tematu, a poza tym czas już
powoli kończyć nasze spotkanie.
W sobotę 22
października 1921 r. do
Tarnowskich Gór dotarła
wiadomość, że miasto wraz z
ok. 73,4% powierzchni powiatu
przyznano Polsce. W kilka tygodni
później, w niedzielę 13
listopada 1921 r. w kościele pod
wezwaniem św. Marcina w Starych
Tarnowicach miał miejsce odpust.
Na mszę św., podczas której
kazanie wygłosił ks. proboszcz
Augustyn Grochowina, przybyło
kilkaset uczestników. Nie udało
mi się dotrzeć do bardziej
szczegółowych informacji, ale
można się domyślać, że
prawdopodobnie była to forma
świętowania przydzielenia
Tarnowskich Gór i okolic do
Polski. W prasie informowano
bowiem, że "jak długo
Stare Tarnowice istnieją, to
jeszcze nigdy tak uroczysty
odpust się nie odbył".
Na koniec jeszcze
raz pragnę zwrócić uwagę, że
okres powstań śląskich był
bardzo długi, trwający 3,5
roku. W tym czasie powstała na
Górnym Śląsku atmosfera
strachu o niepewne jutro. Miały
miejsce zdarzenia, jakich nie
było tu wcześniej. Było wiele
napadów na tle rabunkowym,
morderstw, aktów zemsty. W
prasie bardzo wiele można
wyczytać informacji o
szokujących treściach, a
opatrzonych nagłówkiem "Z
tarnogórskiego". Broń
była w użyciu nie tylko w
czasie walk powstańczych, ale
również na co dzień. Do
czuwania nad porządkiem
powołano specjalną polsko -
niemiecką Straż Gminną. Przez
cały rok 1919 wielu ludzi
zginęło od kul żołnierzy
niemieckich należących do
formacji potocznie określanej tu
mianem Grenzschutz. Potem do
zakończenia II powstania
śląskiego ich miejsce zajęła
Policja Bezpieczeństwa, tzw.
Sipo. Nieustannie panował tu
stan wojenny. Działały też
sądy wojskowe. Uciążliwą
była tzw. godzina policyjna,
często rozpoczynająca się od
godz. 21:00. Ponadto nieustannie
brakowało wszystkiego co
niezbędne. Dochodziło do
zbrojnych wypraw złodziejskich
do prywatnych obór, a nawet do
piekarni. W prasie np.
informowano o tym, jak to
ostrzeliwującym się napastnikom
udało się skraść z piekarni 2
blachy kołoca. Kradziono
wszystko, co tylko można było
zjeść, założyć na siebie lub
sprzedać.
Ogólną
atmosferę, jaka po przejęciu
władzy przez Międzysojuszniczą
Komisję Rządzącą i
Plebiscytową powszechnie
zapanowała w Tarnowskich
Górach, jak również na całym
terytorium plebiscytowym, w
prostych i szczerych słowach
skreślił Józef Piernikarczyk:
"Można powiedzieć, że
ludzie stali się wtedy ludźmi
wilkami; działy się w rodzinach
sceny przechodzące pojęcia
ludzkie i niebywałe dotąd w
społeczeństwach ludzkich. Była
to tragedia rodzinna i
społeczna, jakiej świat nie
widział. Cierpienia moralne,
jakich lud w tej walce
plebiscytowej doznał i przeżył
są tak wielkie, że skutki ich
pozostaną na długo. Zburzono i
wygnano szczęście i pokój z
tysięcy rodzin. [.] Syn stanął
przeciw ojcu, matka przeciw
córce, dzieci przeciw rodzicom,
a rodzice przeciw dzieciom; brat
przeciw bratu, poddany przeciw
panu. Poglądy wszystkich były
tak sprzeczne, że dochodziło
nie tylko do kłótni, ale
obijano się wzajem. W środkach
zwalczania nie przebierano. Jaką
tylko metodę agitacji potrafił
ktoś wymyślić, był
przyjmowany w szeregi tych,
którzy w sztuczny sposób mieli
zdobywać głosy. Niejednokrotnie
były pałki w robocie."
W tej atmosferze
nadszedł moment przejęcia
Tarnowskich Gór przez Polskę.
Stało się to w dniu 26 czerwca
1922 r. Wkraczające tu wojsko
polskie pod dowództwem gen.
Stanisława Szeptyckiego było
witane w sposób podobny do tego,
w jaki dzisiaj ludność nie
tylko Polski wita papieża.
Tłumy ludzi wzdłuż całej
trasy przemarszu wojska ustawił
się w szpaler. Na trasie
ustawiono wiele bram
triumfalnych, bogato ozdobionych.
Wszędzie było mnóstwo flag i
chorągiewek biało - czerwonych.
Śpiewano radosne pieśni,
żołnierzy zarzucano kwiatami.
Na jednej z bram triumfalnych
widniał napis "Nie
rzucim ziemi skąd nasz ród",
na innej znów "Naród
dręczony w każdym dniu i
godzinie wierny, że wolność
ojczyzny nie zginie".
Na rynku została odprawiona
uroczysta msza św., której
przewodniczył ks. Banaś. Na
rynku przemowę powitalną do
gen. Szeptyckiego wygłosił z
balkonu ratusza Jan Bondkowski.
Tak rozpoczęła się dla
Tarnowskich Gór nowa epoka. Co
miała przynieść przyszłość,
tego nikt nie wiedział.
Pozostaje jednak pytanie, na
które staram się odnaleźć
odpowiedź, a które brzmi: skąd
się to wszystko wzięło,
dlaczego tylu Ślązaków
zdecydowało się na taką
desperację i zdecydowało się
toczyć nierówną walkę o
zmianę przynależności
państwowej Górnego Śląska,
jak i siebie samych? Jest to
pytanie, nad którym głowią
się najznakomitsze umysły. Z
całą pewnością odpowiedzi na
nie należy szukać nie w sile i
rozmachu propagandy plebiscytowej
z lat 1918 - 1922, ale głębiej,
w przebogatej historii tego
regionu. Na tym polu badawczym
muszą współpracować naukowcy
różnych dziedzin, przede
wszystkim historycy,
socjologowie, psychologowie,
filozofowie, etnolodzy, a także
ekonomiści i prawnicy.
Janusz Pfaff
|