|
Drobne
wiadomości u schyłku 19 wieku i
początku 20 wieku.
Gimnazjum, które do roku 1870
umieszczone byty w starej szkole
górniczej naprzeciw kościoła
katolickiego otrzymało w tym samym roku
swój własny gmach przy placu Wolności.
W wojnie prusko - francusklej poegło z
całego powiatu 12 ludzi. Wielki kryzys
gospodarczy, jaki po wojnie nastąpił i
drożyzna trwała przez kilka lat.
Ogólny i wielki ruch budowlany zaczął
się około r. 1878, tak zwany czas
twórczy.
W roku 1873 powiat bytomski został
podzielony i utworzono osobny powiat
tarnogórski, do którego obszaru
należały także po plebiscycie
niesprawiedliwie do Niemiec przydzielone
najlepsze polskie miejscowości:
Mikulczyce, Wieszowa. Grzybowice,
Stolarzowice, Górniki, Ptakowice,
Brosławice, Kępczowice, Wilkowice,
Miedary i Laryszów. Ostatnia wioska
liczy około 50 procent protestantów i
głosowata w tej samej mierze też za
Niemcami, zaś wszystkie inne
miejscowości głosowaly w olbrzymiej
większości za Polską.
Dnia 19 lipca 1884 od.była się w Tarn.
Górach wielka uroczystość z okazji
setnej rocznicy nowoodkrycia pierwszych
kruszców na kopalni Fryderyka. W tym
samym miesiącu rozpoczęto budowę
lecznicy brackiej przy ulicy
Lublinieckiej.
Miasto wybudowało w r. 1885 przy ulicy
Przemysłowej szpital, stary szpital zaś
przed bramą Gliwicką został sprzedany
i zniesiony.
Wskutek prześladowania Polaków podczas
walki kulturnej dużo rekrutów uchylało
się od służby wojskowej. Lista
rekrutów z całego dawniejszegoo powiatu
bytomskiego, którzy się do wojska nie
stawili, wykazujc w r. 1885 - 90 osób, w
1886 - 121 osób.
Ceny zborsza - za 100 kg w r. 1890:
pszenica 20 mk, żyto 17.50 mk,
jęczmień 15,10 mk, owies 13,50 ml. Za
kilogram masła płacono 2,20 ml, kopę
jaj (60 sztuk) 3.00 ml, ziemniaki 100 kg
5,00 mk
| Ceny mięsa
za kilo w fenygach |
| |
wołowina |
wieprzowina |
cielęcina |
okrasa |
| 1883 |
121 |
129 |
113 |
180 |
| 1888 |
114 |
117 |
108 |
155 |
| 1890 |
132 |
146 |
127 |
185 |
Celem wybudowania rzeźni
miejskiej i zakupu domu domu dawniejszego
urzędu górniczego względnie sądu,
miasto zaciągnęło w r. 1891 pożyczkę
w wysokości 180.000 mk. Otwarcie rzeźni
nastąpiło dnia 1 listopada 1891 r.
Pierwszy spoczynek niedzielny w handlu
zaprowadzony został dnia 3 lipca 1892 r.
tem, że składy zamknięto o godz. 2
popoł.
W roku 1892 wybudowano fabrykę papieru
na Czarnej Hucie.
W roku 1893 gmina ewangelicka obchodziła
rocznicę 150 swego istnienia.
Gmach sądowy przy ulicy Lublinieckiej
zbudowany został w r. 1895.
Na miejscu dawniejszego sądu i urzędu
górniczego wybudowało miasto w roku
1898 dzisiejszy ratusz w stylu
odrodzenia. Poświęcony został tegoż
roku, dnia 11 sierpnia, w obecności
prezydenta regencji i hrabiego Guido
Henckel von Donnersmarck. Pomnik Jerzego
Brandenburczyka, umieszczony we frontonie
magistratu, jest podarunkiem powiatu i
uroczyście oddany został dnia 15
listopada 1899 r.
Po 44 letniem istnieniu zastanowiono
hutę żelaza na Płóczkach dnia 1
stycznia 1902 r.
Za przyczyną i zasługą ówczesnego
księdza proboszcza Kokota i burmistrza
Ottego został w 1903 założony park
miejski na zniszczonych dawniejszem
górnictwem polach po lewej stronie szosy
do Tarnowic Starych. Ks. Kokot podarował
na ten cel połać ziemi, którą
przedtem zakupił za 5000 mk.
Stary ratusz, który przez 300 lat
służył swojemu celowi, został w r.
1908 zniesiony i na miejscu tem
wybudowano dom Banku Stowarzyszeń.
W. r. 1908 wybudowano przy ulicy
Sobieskiego duży gmach szkolny i halę
gimnastyczną, w r. 1914 seminarjum
nauczycielskie i koszary piechoty i
jazdy.
Domy dla urzędników.
Już przed wojną światową dał się
odczuwać wielki brak mieszkań,
spowodowany głównie przez napływ
urzędników.
Za pomocą hojnych zapomóg państwowych
Towarzystwo budowania mieszkań dla
urzędników wybudowało w czasie
przedwojennym 20 okazałych domów przy
ulicy Sienkiewicza, Kościuszki,
Powsjańców, Nakielskiej i t .d.,
liczących. razem 153 mieszkań.
Członkami tegoż towarzystwa byli
przeważnie urzędnicy Spółki brackiej,
z Karłuszowca i kolei.
Dom ludowy. - Dawniejsza loża.
Żadne miasto na Śląsku i w sąsiednich
dzielnicach nie posiada tak wspaniałego,
wlasnego gmachu i sali dla celów
towarzyskich i oświatowych jak Tarn.
Góry, gdzie towarzystwa otrzymują dla
swoich zebrań i przedstawień
teatralnych bezpłatne umieszczenie.
Niktby dalej nie przypuszczał, że
dobrodziejstwo to mamy do zawdzięczenia
wolnomularzom, którzy ten gmach
bynajmniej nie dla nas, lecz dla swoich
celów wybudowali. Na początku 19 wieku
i w następujących dziesięcioleciach
Tarn. Góry były ośrodkiem ruchliwego
górnictwa kruszcowegoi rudnego, jak
również znacznego przemysłu i handlu,
więc miastem licznych i dobrze
opłacanych urzędników i
przedsiębiorców, pochodzących
przeważnic z protestanckich Prus. Oni tu
założyli w r. 1816 lożę masońską
pod nazwą Silberfels i znaną
ofiarnością dla swoich celów składali
sie na wybudowanie własnego gmachu,
który został w roku 1858 wykończony.
Zebrania braci masońskich odbywały się
w r. 1816 i następnych latach. W
ówczesnym hrabiowskim zamku przy ulicy
Zamkowej, mianowicie u ich mistrza radcy
górniczego Augusta Boscampa, który
pochodził z Bukowiny i był nazywany
Lasopolskim. W r. 1834 przeniesiono
lożę do domu nr. 245 na Lyszczu, a dnia
16 stycznia 1858 odbyło się
poświęcenie nowo wybudowanego gmachu.
Dziś z pewnością żadna korporacja nie
zdobyłaby się na takie dzieło. Wskutek
upadku górnictwa koło Tarn. Gór i
zastanowienia huty żelaza wyprowadzili
się urzędnicy, ostoja loży, a
pozostałym nie starczyło na utrzymanie
tak imponującego gmachu. W r. 1903 loża
masońska została przeniesiana do
Bytomia, a dom odstąpiono miastu pod
warunkiem, że służyć powinien
bezpłatnie celom hurnanitarnym i że nie
wolno w nim urządzać zabaw tanecznych,
ani wyszynku. Miasto dało wszystko
urządzić i dnia 13 lutego 1904 został
dom ludowy uroczystem poświęceniem
oddany nowemu celowi.
Bractwo strzeleckie.
Po zdobyciu Śląska przez Prusy pod
Fryderykiem wszystwie urzędy w naszem
mieście obsadzone zostały dawniejszymi,
wysłużonymi żołnierzami i oficerami
pruskimi. Zostawiono im broń paną i na
rozkaz króla odbywali od czasu do czasu
ćwiczenia strzeleckie, przez co
stworzono rodzaj pogotowia wojskowego,
które, aczkolwiek nie liczne, z bronią
w ręku skutecznie mogło się
przeciwstawić ludności tubylczej,
niezadowolonej z rządów zaborców. Taki
stan niepewny trwał po wojnie
siedmioletniej około 15 lat, w którym
to czasie obywatele nawiązali przyjazne
stosunki z najeźdźcami i chętnie też
brali udział w ćwiczeniach
strzeleckich. Gdy nastąpiły czasy
pogodzenia się z nowemi rządami,
pogotowie wojskowe straciło na
znaczeniu, przetwarzało się powoli na
towarzystwo obywatelskie, które swoje
ćwiczenia strzeleckie odbywało na
Płóczkach. Liczba członków ciągle
wzrastała, a co niedzielę i święta
urządzano w ogrodzie Halauera, zabawy
połączone ze strzelaniem do stojącego
tam od dawna muru strzeleckiego. Każdy
strzał opłacany był 1 czeskim, a ze
zbioru tych składek po odtrąceniu
kosztów udzielano różnych nagród. Na
początku roku 1780 pertraktowano w
sprawie założenia samodzielnego
towarzystwa strzeleckiego i w tym celu
sprowadzono ustawy raciborskiego bractwa
strzeleckiego, według których dnia 6
kwietnia 1780 r. uchwalono własne
statuty. Zarząd składał się: z
inspektora, dwóch mistrzów
strzeleckich, pisałrza i celownika,
których wyrbrano większością oddanych
głosów całej kompanji, zaprzysiężono
i potwierdzono przez magistrat.
Każdy strzelec wpłacał do kasy za
inkorporację 5 czeskich i wpłaty te
powtarzano co dwa lub trzy lata, celem
uzasobienia kasy. Z funduszów tych w
razie śmierci katolickiego członka
zakupywano za 2 talarki solenną mszę, w
której każdy katolicki strzelec pod
karą 2 czeskich powuinien był
uczcstniczyć, zaś w razie śmierci
ewangelickiego członka wypłacano wdowie
2 talarki zapomogi pogrzebowej, a każdy
strzclec jego wyznania obowiązany był,
pod równą karą, brać udział w
pogrzebie.
Cechy rzemieślnicze z wielką
życzliwością odnosiły się do bractwa
strzeleckiego i uchwalały mu roczne
składki dobrowolne mianowicie:
1. Cech szewski - 3 tal. 10. czeskich: 2.
cech krawiecki - 2 tal. 20 czesk.; 3.
Cech kowalski - 2 tal.; 4. cech zduński
- 2 tal.; 5. cech kuśnierski - 1 tal.
10. czesk.; 6. cech stolarski - bednarski
l tal. 10 czesk.; 7 cech tkacki - 3 tal.
10 czesk.; razem 16 tal.
Towarzystwo strzeleckie, liczące wtedy
20 członków, wybrało dnia 13 marca
1780 r. aptekarza Nobisa inspektorem,
wójta Jana Jakóba Heppnera pierwszym
mistrzem strzeleckim, rektora franciszka
Heera drugim mistrzem, karczmarza w domu
ordynacyjnym Jana Augusta Boehma
pisarzem. Dalszymi członkami byli: J. B.
Heppner. Jan Heer, Jan Krystjan Heppnerr,
Rother, Thienel, Szczakiel, Korwin,
Herbst, Tormaly, Ludwik Bergal, Jan
Kremski, jun., Antoni Czech, Jan Gross,
Jerzy Markiewka, Antoni Sperling i
Franciszek Beeder.
Za celownika przyjęto szewca. Józefa
Obalę. Urząd jego był płatny i
połączony ze służbą ordynansa. Przy
strzelaniu towarzyskiem otrzymywał
dziennie 5 czeskich, przy strzelaniu o
godność króla kurkowego 10 czeskich.
Pierwsze strzelanie towarzyskie odbyło
się dnia 1 maja 1780 r., na króla
kurkowego dnia 17 września 1780 r.
Liczba członków inkorporowanych w roku
założenia 1780 wynosiła 38 osób i
składała się oczywiście przeważnie z
urzędników pruskich i protestanckich.
Festyny strzeleckie odbywały się
corocznie w Zielone Świątki, z
wyjątkiem lat wojen i nieszcześć.
Pierwsze ćwiczenia strzeleckie na 120
kroków odległości urządzone były pod
zwyczajną szopą. Wunikające stąd
niedogodności spowodowały to, że w
latach 1804 i 1805 wybudowano na
dzisiejszem miejscu izbę do strzelania i
dwupiętrowy dom, który w r. 1809
został powiększony dalszą przybudową.
Budowa kamienicy, jak dla owych czasów
nadzwyczaj okazałej, umożliwiona była
przez hojne dary kilku bogatych
członków i stałych składek drugich.
Koszta budowy włącznie z placem,
nabyciem mebli i urządzeniem pozycji
strzeleckiej wynosiły przeszło 3000
tal. Podziwiać nalezy, że takie
nieliczne towarzystwo zdobyć się mogło
na tak wielkie wydatki.
W latach 1813 - 14 strzelnica służyła
za lazaret dla moskiewskiej zgrai,
sprzymierzonej wówczas z Prusami, która
przywlekła do kraju najgorszą zarazę.
Dzięki odległości strzelnicy od miasta
zaraza nie rozszerzyła się między
obywatelstwem.
Z powodu różnych rozterek w ustawach,
na życzenie rządu, zostały uchwalone
nowe statuty i dnia 4 czerwca 1824
potwierdzone. Do zarządu należeli
Boehm, Koehler, Drescher, Metzner, Gross.
Sielanka strzelecka stanowiła w owych
czasach punkt zborny dla całej
inteligencji, i dopiero po powstaniu w
śródmieściu różnych restauracji i
ogrodów dogodniejszych, straciła
strzelnica swoich dawnych gości i z nimi
potrzebne dochody na utrzymanie domu
związkowego. Wskutek tego upadku zarząd
bractwa zwrócił się w r. 1826 do
magistratu z prośbą o naprawę dróg,
prowadzących do strzelnicy, celem
podniesienia ruchu, a również, ażeby
utrzymywano dom na koszt miasta.
W roku 1830 obch'odzono uroczyście 50
letni jubileusz bractwa i z tej przyczyny
uraczono każdego strzelca zamiast
kwaterką, półkwartem wina i potrawami
lepszemi i obfitszemi.
Kupiec J. J. .Sobczyk podarował w r.
1839 herb strzelecki, widniejący do
dziś dnia jeszcze nad bramą Strzelnicy.
Kiedy w r. 1848 także przez Tarn. Góry
biły fale rewolucji i rozgorączkowe
umysły żądały zniesienia podatków,
przyczyniło się bractwo strzeleckie w
znacznej mierze do utrzymania porządku.
Oddział strzelców, zaopatrzony w broń
palną, stanowił podstawę
zorganizowanej przez magistrat straży
obywatelskiej.
W roku 1858 uchwalono nowe ustawy, które
dnia 26 czerwca 1858 zostały
zatwierdzonc przez rząd. Bractwo
otrzymało przez to prawo korporacji, t.
z. prawo do nabywania nieruchomości i
zaciągania długów hipotecznych, co
dotychczas, aczkolwiek bractwo już od
dawna to czyniło, nie było ustawowo
uregulowane. Według nowych ustaw
przystąpienie do bractwa było
ułatwione, i każdy nieposzlakowany
obywatel mógł żądać przyjęcia do
bractwa.
Uprzywilejowana Apteka pod
"Białym Aniołem".
W dawnych wiekach miasto samo
utrzymywało aptekę w ratuszu, którą
atoli zwykle oddawało w dzierżawę.
Powstałe stąd niedomagania spowodowały
magistrat do zwinięcia apteki miejskiej
i oddania jej prywatnemu aptekarzowi.
Apteka pod "Białym Aniołem" w
Tarnowskich Górach, jak wedle pisma z
archiwum król. we Wrocławiu z roku 1887
wynika, miała powstać w latach 1786.
Atoli w roku 1790 magistrat Wolnego
Miasta Górniczcgo Tarn. Gór zwraca się
do aptekarza Cochlera, aby urządził
tutejszą aptekę. Ten jednak odmawia, ze
wzlędu na czasy niepewne, wojenne. Był
to bowiem okres rewolucji francuskicj z
jednej strony, a Polska stojąc prawie
przed trzecim rozbiorem absorbowała
ościenne państwa politycznie,
zwłaszcza Niemcy, które nakłaniały
ją do zerwania sojuszu z Rosją. Z tego
więc wynika. że prawdziwej daty
założenia apteki niema. Faktem jednak
jest, że powstała w latach 1780-1792.
Tak więc pierwszym jej założycielem
był aptekarz Cochler, długoletni
burmistrz miasta, człowiek bardzo
obrotny. Zalożył fabrykę wody sodowej
i czekolady, którą jako jeden z
pierwszych w Niemczech wyrabiał. Po
śmierci aptekarza Cochlera apteka
dłuższy czas była w zarządzie apt.
Ludwika Buhli, aż w roku 1875 nabył ją
na własność aptekarz Woltersdorf. Ten
niedługo ciesząc się jej posiadaniein,
zginął tragiczną śmiercią.
Następnym właścicielem był aptekarz
Loewe, przez lat z górą dwadzieścia, a
po nim przeszła w ręce api. Theodora
Behnscha, od którego w kwietniu 1922 r.
kupił ją dotychczasowy jej właściciel
apt. Tadeusz Bogdany.
Charakterystycznym dowodem polskości
tutejszej ludności, jest szczegół, że
wszyscy właściciele tejże apteki
zatrudniali przeważnie personel polski
po większcj części z Małopolski, co
ś\via.d-czy, że kierowali się istotną
potrzebą. Tak więc prawie rónocześnie
ze ze zmianą suwerenności państwowej
prastarej ziemi Piastowskiej, przeszła w
ręce polskie. Apteka, jak z zapisków
urzędowych obecnego jej właściciela
wynika, cieszyła się zawsze jak
najlepszą opinią władz przełożonych.
Apteka
pod Eskulapem.
Założona została w r. 1887 przez
aptekarza Jeziołkowskiego, Polaka. Po
jego śmierci objął aptekę Starościk,
a po nim Panofski. W r. 1921 przeszła na
własność aptekarza Walentego Sojki,
wielkiego działacza narodowcgo, który
wskutek terroru niemieckiego opuścić
musiał swoją aptekę w Raciborskiej
Kuźni, która to miejscowość mimo
korzystnego dla Polski wyniku
plebiscytowego, przydzielona została do
Niemiec. Aptekarz Sojka jest prezesem
zwriązku aptekarzy Woj. Śląskiego,
prezesem tow. gimn. Sokół w Tarn.
Górach i radcą miejskim.
Zakład św. Józefa.
Kongregacja sióstr miłosierdzia św.
Boromeusza osiedliła się w Tarn.
Górach w r. 1870 i zajęła się
pielęgnowaniem chorych w szpitalu i po
domach prywatnych. 'W roku 1878 nabyły
siostry dom przy ulicy Gliwickiej od
mistrza górniczego Edwarda Capella,
gdzie sobie urządziły własny zakład
pod powyższą nazwą. Grunt ten ma 19 ar
71 mtr. k.w.
Miasto w dowód uznania ich 50-cia
letniej działalności w Tarn. Górach
podarowało kongregacji w roku 1920 grunt
przy ulicy Gliwickiej, bezpośrednio za
willą dyrektora Piestraka, numer
gruntowy 374 z powierzchnią 59 arów 74
mtr. kw., jednak z tem zastrzeżeniem,
że w razie zwinięcia zakładu darowizna
ta przypadnie miastu zpowrotem.
Dom macierzysty powyższej kongregacji
znajdował się pierwotnie w Nancy
(Francji) po utworzeniu prowincji
niemieckiej w Trzebnicy, a obecnie po
utworzeniu prowincji polskiej znajduje
się w Cieszynie.
Dawniej siostry Boromeuszki doznawały
wielkich względów wśród obywatelstwa,
które ich materjalnie bardzo wspierało;
dziś niestety są zapomniane, a choć
obowiązki swoje pełnią w obecnych
ciężkich czasach z podwójnem
wytężeniem koło pielęgnowania
chorych, w szkółkach i przytulisku dla
opuszczonych dzieci, nie bywa ich praca
tak opłacana, żeby z tych dochodó
mogły się utrzymywać.
Zakład św. Jana.
Jako właściwego inicjatora i
założyciela zakładu św. Jana całkiem
słusznie uważać można księdza
Nerlicha proboszcza z Piekar Wielkich. Po
jego śmierci dnia 30 grudnia 1900
znaleziono w jego testamencie zapis,
którym przeznaczył swój w Popielowie
pod Opolem znajdujący się dom i grunt,
Towarzystwu Śląskich Kawalerów
Maltańskich w celu urządzenia w nim
lecznicy dla alkoholików.
Hirabia Fryderyk Prażma w Niemodlinie na
Górnym Śląsku, jako prezes tegoż
towarzystwa, zwrócił się dnia 7 maja
1903 r. do ojca Vido ze zgromadzenia O.
O. Kamiljanów z piśmienną prośbą o
przyjecie kierownictwa w mającym być
założonym zakładzie. Pewien Kamiljanin
dom ten oglądnął, lecz urządzenie w
nim uważał za niepraktyczne. Celem
nabycia stosowniejszego domu noszono się
ze zamiarem jego sprzedaży lub zamiany.
W równym czasie ksiądz Kubot, proboszcz
w Miechowicach ofiarował biskupowi
należący mu tam dom i grunt na ten sam
cel, ażeby O. O. Kamiljanom umożliwić
osiedlenie się w Miechowicach.
W pierwszych dniach miesiąca lutego 1904
r. przybył Prowincjał do Miechowic i
stamtąd wniósł prośbę do ministra
dla spraw wyznaniowych o pozwolenie na
osiedlenie sie zgromadzena O. O.
Kamiljanów na Górnym Śląsku, która
też została uwzględniona. W piśmie
mmisterjalnem godne zaznaczenia są
następujące warunki:
Liczbę członków zgromadzenia w tym
zakładzie ustala się na pięciu.
Pod wyższenie tej liczby zależne jest
od poprzedniego pozwolenia
ministerjalnego.
Oprócz pielęgnowania chorych dalsza
działalność zakonna jest wzbroniona.
Do miejscowego zgromadzenia przyjęci
mogą być tylko członkowie niemieckiego
pochodzenia.
Zakład w Miechowicach, otwarty dnia l
sierpnia 1904 r. wkrótce okazał się za
szczupły, wskutek czego wyłonił- się
w zgromadzeniu myśl i zamiar wybudowania
obszernego i wielkiego zakładu. Z tej
przyczyny powołano na początku czerwca
1905 na Śląsk Ojca Adamsa, który w
założeniu i kierownictwie podobnych
zakładów już wielkie posiadał
doświadczenia. Aby znałeźć odpowiedni
dla zakładu teren, Ojciec Adams
zwiedził w miesiącach czerwcu i lipcu
całą okolicę Bytomia, lecz place
budowlane wystawione na sprzedaż nie
podobały mu się, a co się nadawało
było nie do sprzedania.
Dnia 2 lipca 1905 r. odbył się odpust w
Nakle pod Tarn. Górami i zaproszono
dwóch przebywających w Miechowicach
Ojów Kamiljanóww. Obecny na uczcie
obiadowej kolator kościoła. habia
Henckel von Donnersmarck wypytał się
dokładnie gdzie i kiedy zakład ma być
wybudowany. Dowiedziawszy się, że
jeszcze nie znaleziono odpowiedniego do
budowy miejsca, ofiarował takie leżące
niedaleko miasta Tarn. Góry.
Uchwalono więc pozostać w Tarn. Górach
i rozpoczęto kroki do zbierania
potrzebnych środków na budowę tego
zakładu.
Riskup pozolił na przeniesienie zakładu
z Miechowic do Tarn. Gór. jedynie miał
pewne wątpliwości co do udania się
tego przedsięwzięcia, wyrażając się,
że na Śląsku dla takiej sprawy niema
takiego zrozumienia, jak na zachodzie
Niemiec.
Jak bardzo żywo miasto Tam, Góry
zajmowało się sprawą osiedlenia się
tutaj O. O. Kamiljanów, świadczy fakt,
że magistrat uchwalił bezpłatne
założenie wodociągu aż do zakładu,
nie wiedząc wcale jeszcze, gdzie
klasztor stanie.
Miarodajnem do wyboru miejsca, gdzie
dziś Zakład św. Jana się znajduje,
była propozycja gminy Bobrowniki, o
której zamilczeć nie można, gdyż
dalsze umowy z nią są związane.
Oprócz tego uważam sprawę za ważną,
gdyż osiedleniu się O. O. Kamiljanów
odpowiadało dogodne położenie, lecz
potem Bobrowniczanie z poważnych
powodów cofnęli swoją propozycję.
Dnia 24 października 1905 r. stawiło
się dwóch zastępców wspomnianej gminy
u księdza proboszcza Kokota w Tarn.
Górach oświadczając. że uchwalono
30000 marek na budowę klasztoru O. O.
Kamiljanów pod warunkiem, że zakład
takie dostanie położenie, aby
bobrowniczanie dogodnie mogli
uczęszczać na nabożeństwa w kościele
klasztornym. Jeszcze tego samego dnia
Ojciec Adams udał się do hrabiego
Henckla von Donersmarck, doniósł mu o
propozycji bobrowniczan i prosił o
ustąpienie gruntu leżącego pod tak
zwaną szubienicą.
Wygotowano piśmienną umowę, według
której gmina Bobrowniki obowiązała
się do zapłacenia zapomogi budowlanej w
wysokości 30000 marek.
Gmina oczywiście była tego dobrego
chrześcijańskiego zdania, że ponieważ
ona jest polską, jej też polskie
kazania i polski śpiew kościelny
przynależy. W tem się atoli ogromnie
omyliła. Nie otrzymała odpowiedniego
przyrzeczenia, gdyż pewna miarodajna
instancja była zdania, że zwyczajny lud
powinien się nauczyć tego języka,
jakim posłany duszpasterz wlada, a nie,
żeby duszpasterz kierował się
życzeniami ludu, dążącemi do
zachowania języka ojczystego.
Bobrowniczanie z umowy niezadowoleni
odmówili zapłacenia obiecanej sumy.
Odnośna instancja brała im to bardzo za
złe, twierdząc, że za ich pieniądze
przecież otrzymują kościół w
dogodnem położeniu, ale co się tyczy
polskich kazań i polskiego śpiewu, to
"chłopie z Bobrownik" jest to
coś innego.
30000 marek swego czasu było znacznym
kapitałem, wystarczającym na budowę
małego kościoła. Rozbicie umowy miało
jednak swoją dobrą stronę. gdyż
Bobrowniczanie nicdługo potem wybudowali
sobie własny, wspaniały kościół, a
zakon O. O. Karniljanów uzyskał dogodne
dla ich zakładu miejsce. Oprócz tego
otrzymał w dzierżawę na 20 lat od
hrabiego 50 jutrzyn (mórg) pola na
ogrody i plantacje.
Dnia 20 listopada 1905 r. założono
towarzystwo pod nazwą: Zakład dla
uzdrowienia nałogowych pijaków T. z o.
p. w Tarn. Górach. Do zarządu wybrano
ojca Adamsa i dr Seifferta, do rady
nadzorczej za pierwszego
przewodniczącego hr. Prażmę, za
drugiego hr. Henckla v. DoIlllcrsmarck i
Ojca Kaschnego.
Należało teraz zebrać potrzebne
fundusze. Dnia I grudnia 1905 wpłynęło
ze zapisu ks. Nerlicha 15000 mk.
uzyskanych ze sprzedaży domu w
Popielowie. Dalsze wysokie składki
uiszczali hr. Łazarz Henckel von
Donncrsmarck, kilka rodzin hrabiowskich
na Śląsku i wlaściciele kopalń i hut,
ks. Kubot w Miechowicach. ks. Kokot w
Tarn. Górach, który zapisał zakonowi
cały swój majątek. W stosunkowo
krótkim czasie zebrano tak znaczną
sumę jak 200000 mk. Nadszedł rok 1906 i
osiągnięto pozwolenie władzy na
budowę zakładu. Dnia 3 czerwca 1906 r.
dokonał uroczystego założenia kamienia
węgielnego ks. dziekan Koniecko z
Radzionkowa w obecności całego kleru
swego dekanatu. Od kościoła farnego aż
na miejsce budowy ruszyła przy
najlepszej pogodzie procesja w liczbie
3000 ludzi z muzyką i śpicwem, a na
czele kroczyły towarzystwa z miasta i
okolicy ze sztandarami.
Jeszczc przed zimą, dnia 19
października 1906 r. budowa znalazła
się pod dachem, a na przyszłą wiosnę
pozostały jeszcze prace wewnętrzne,
które z wyjątkiem jednego
nieszczęśliwego wypadku zostały
szczęśliwie ukończone.
Z przygotowaniami do poświęcenia
zaczęto już w pierwszych dniach maja
1907 r. Dnia 31 maja członkowie zakonu
razem z 14 pacjentami wprowadzili się do
zakładu i w Zielone świątki, dnia 11 i
12 czerwca odbyło się uroczyste
poświęcenie. Podobnego imponującego
pochodu jak wtedy Tarn. Góry do swego
czasu jeszcze nie widziały. Początek
jego znajdował się już przed
zakładem, kiedy koniec jeszcze
przechodził plac Wolności.
Budowę wykonat budowniczy Dziuba, a
Ojciec Adams, dusza całego
przedsięwzięcia, kierował
doświadczonem okiem wszystkiemi pracami.
Wobec osiedlenia się O. O. Kamiljanów
ludzie innego wyznania początkowo wrogie
zajęli stanowisko i ówczesny ich
duszpasterz wyraził się na kazaniu:
"słyszałem. że u nas wybudowany
ma być zakład dla nałogowych pijaków.
Wygląda to tak, jakbyśmy byli
największymi pijakami".
Polscy katolicy w Tarn. Górach wobec
zakazu polskich kazań i śpiewu czuli
się bardzo upośledzeni, pocieszali się
tylko nadzieją że może kiedyś
późnicj nastąpi jakaś zmiana i
przyjdą lepsze czasy. Życzenie ich
spełniło się, a niejeden z owych
uczestników w poświęceniu zakładu
dożył dnia Nowego roku 1924, kiedy ks.
Kamiljanin Syktus Jabłoński.
pochodzący z Warszawy, wygłosił w tym
kościele pierwsze kazanie w języku
polskim i po raz pierwszy tam zabrzmiał
śpiew polski słowami dziękczynnemi:
Ciebie Boże wielbimy.
Tam, gdzie w dawnych wiekach znajdowało
się miejsce tracenia dla skazanych na
szubienicę zbrodniarzy, wznosi się
dzisiaj wspaniały gmach, mianowicie
kościół ze zakładem, który ma za
zadanie zwalczanie nałogów, mogących
sprowadzić ludzi na drogę do
szubienicy.
Mały pagórek z drewnianym krzyżem
wskazuje miejsce, gdzie dawniej kat
sprawował swój smutny urząd.
Burmistrzowie miasta.
W rnłodocianych latach istnienia miasta
Tarn. Góry burmistrzowie zmieniali się
co rok i zwykle po upływie roku lub
kilku lat wybierano ich na nowo. W
zmianki w aktach magistrackich lub
kościelnych o burmistrzach w dawnych
wiekach są bardzo szczuple, oprócz tego
często zamilczają nazwiska, a
najrzadziej można znaleźć podpisy
burmistrzów. Dalej w różnych okresach
czasu wcale nie można znaleźć osoby
burmistrza, gdyż przy pożarach miasta
spłonęło także dużo aktów
magistrackich, jest więc możliwem, że
niniejsze zestawienie nie jest całkiem
dokładne. Lata podane w nirliejszym
spisie podają ten czasokres lub rok, w
jakim wzmianki o poszczególnych
burmistrzach zachodzą.
Urząd burmistrza dawniej nie był
platny, lecz honorowy i piastowali go
zwykle przedsiębiorcy górniczy tak
zwani gwarkowie, lub jak na samym
początku miasta, t. z. od czasu nadania
miastu przywilejów, urzędnicy. których
Jerzy Brandenburczyk tutaj sprowadził w
roku 1528. Przed tym czasem z pewnością
obywatele już mieli naczelnika gminy,
który ubiegał się o przyznanie osadzie
praw miejskich, a ponieważ górnicy i
pierwsi gwarkowie byli Polakami, należy
przypuszczać, że ich naczelnik, czyli
pierwszy burmistrz, był Polakiem.
Z przybyciem urzędników Brandenburczyka
sprawa się zmieniła, gdyż mistrz
górniczy otrzymał najwyższą władze w
mieście, piastował więc też urząd
burmistrza i sędziego.
Takim był od
1528 - 1539 r. Jerzy Meininger.
1539 - 1541 r. Andrzej Heidek (podpis
jcgo bardzo nieczyt.).
1541 -1 544 r. Krzysztof Reisig
1544 r. Mikołaj Müntzer, którego
uważano za leniucha.
1545 r. Jan Meisinger.
1570 r. Zmarł burmistrz Sebastjan
Weidner. Według jego ostatnicj woli jego
żona Jadwika Szmalówna sprawiła dla
kościoła drugi dzwon, który jeszcze
dzisiaj istnieje.
1571 r. Jan Trapp, pochodził z Węgier,
zmarł 18 lipca 1585 r.
1580 r. Dnia 1 czerwca umarł burmistrz
Malcher Cygan.
1581 r. Jakób Mann.
1597 r. Dnia 15 listopada umarł konsul
czyli burmistrz Stanisław Szymkowicz.
Jego pomnik znajduje się w kościele po
lewej stronie w murze.
1608 r. Krzysztof Sporer.
1608 - 1612 r. Jakób Gruzelko, bogaty
gwarek i długoletni burmistrz wybudował
w r. 1617 kościółek św. Anny (wtedy
św. Jakóba) i tam był pochowany.
Pomnik jego żony, Magdaleny Janiczkowej
znajduje się w kościele farnym po
prawej stronie w murze i nosi polski
napis (patrz: Pomniki i zabytki).
1612 r. Balcer Man
1616 - 1617 r. Melchior Heinrich.
1630 r. Hergesell.
1632 r. Mikołaj Mężyk.
1639 r. Andrzej Paluch.
1648 r. Krystjan Kraker, tunc temporis
consul i mistrz górniczy, długoletni
protestancki burmistrz, mieszkał w
starym zamku przy ulicy Zamkowej;
przyjął u siebie w r. 1670 królową
Eleonorę, żonę króla Korybuta. Płyta
grobowa żony Krakera znajduje się się
w kościółku św.Anny.
1667 - 1669 r. Marcin Burkard.
1671 - 1673 r. Jakób Kocurek.
1673 - 1687 r. Jan Spaczek, umarł 23
lutego 1693 mając lat 82, był pierwszym
katolickim burmistrzem.
1688 - 1690 r. Adam Żurek.
1691 - 1692 r. Dzielawski.
1693 - 1694 r. Kaspar Eckart.
1694 - 1697 r. Aleksander Zucher, consul
huius civitatis.
1698 - 1704 r. Marcin Tresnak.
1713 - 1719 r. Bernard Bordolo.
Bordolowie pochodzili z Włoch i
osiedlili się tutaj razem z innymi
gwarkami włoskimi.
1720 - 1735 r. Bernard Petrasz, consul
Tarnomont i mistrz pocztowy, zmarł dnia
16 kwietnia 1737 r. Był majętnym
obywatelem, mieszkał na ryrnku nr. 2,
gdzie oprócz poczty jeszcze pierwszą
księgarnię w Tarn. Górach utrzymywał.
Liczne i hojne legaty, jakie kościołowi
zapisał, świadczą o jego wielkiej
pobożności i szlachetności.
1735 - 1737 r. Jan Jarząbek. Consul,
zmarł 27 lutego 1737 r.
1738 - 1742 r. Jan Szóman.
1742 - 1743 r. Wacław Weizenecker zmarł
11 listop. 1743 r.
1745 r. Jan Daniel Baumgart.
1746 r. dr. Karol Pszczyński.
1751 - 1753 r. Zócher.
1754 r. Franciszek Bernardus, consul
huius civitatis, był równocześnie
komendantem tutejszej załogi wojskowej i
policji. Po zdobyciu Śląska przez Prusy
odebrano miastom względnie dziedzicom
prawo wolnego wyboru burmistrzów, na
których miejsce król stawił
wysłużonych żołnierzy. Od tego czasu
burmistrz pobiera pensję, która dla
powyżej mianowanego wynosiła rocznie 16
talarów, jedną struclę, 2 kwarty wina
i 12 sągów drzewa na opał. Zmarł 8
grudnia 1754 r.
1756 r. Jerzy Krystjan Boehm, rodem z
Brzega, burmistrz policyjny, w znaczeniu
powyższego tłómaczenia, po 80 latach
znów pierwszy protestancki burmistrz.
1761 - 1767 r. Jan Baumgart, burmistrz
policyjny.
1773 - 1792 r. Jan Bogumił Bochm,
burmistrz policyjny.
1792 - 1807 r. Aptekarz Cochler.
1807 - 1822 r. Kaliszek.
1823 - 1841 r. Józef Waniek, zmarł 17
czerwca 1842, mając lat 70.
1842 - 1849 r. Antoni Klausa. Był
wychowankiem żupnika de Beyma, i przez
własną siłę i zdolności wzbił się
ze skromnej posady asystenta kasowego na
urząd rendenta, z tego na burmistrza
naszego miasta, a później w roku 1849
na generalnego dyrektora dóbr hrabiego
Ballestrema. Umarł w Mysłowicach.
1849 - 1860 r. Rudolf Malchów (do 31
lipca 1860 r.)
1861 - 1867 r. Hugon Jacobi (do 31 lipca
1866 r.)
1867 - 1876 r. Henryk Engel (od 15 lipca
1867 do 31 grudnia 1875 r.)
1876 - 1877 r. Wilhelm Valtmann (od 1
czerwca 1876 do 30 kwietnia 1877).
1877 - 1879 r.Hildebert Guricke (od 1
lipca 1877 - 21 sierpnia 1879).
1880 - 1892 r. Edward Henke (od 19
stycznia 1880 - 23 stycznia 1892).
1892 - 1901 r. Szymon Kolitschke (od 25
stycznia 1892 - 31 grudnia 1901).
1902 - 1921 r. Ryszard Otte (od 10. 3.
1902 do jego śmierci w wrześniu 1921).
1921 r. Emil Gajdas komisarycznie podczas
powstania.
od roku 1922 Michatz Leopold.
|